december

Zaczyna się moja jakże ulubiona pora roku. Doprawdy bardzo się przyjemnie chodzi dostając płatkami śniegu i deszczem w oko. Dzięki temu zgubiłam na spacerze soczewkę. Tyle lat noszę soczewki i myślałam, że nic mnie już nie zdziwi. O, jakże się zdziwiłam. Podrapałam się po powiecie i przestałam widzieć. Cholery można z nimi dostać. Rozrywkowe bestie.

W międzyczasie popełniłam sama ze sobą dyskusję o tym czy zwrot "gorący temperament" jest poprawny. Skoro nie powinno się mówić "czerwona płachta na byka" tylko "płachta na byka" albo "święto lasu" a nie "święto zielonego lasu" to jak jest z tym temperamentem? Przecież zimny być nie może. Prawda, że piękne? I takie zmuszające do myślenia i analizy (jak się ma czas oczywiście, bo jak się go ma to się siedzi i myśli, a jak nie ma to tylko siedzi).

<December please be good to me> 


message

Przez dwa miesiące nie piłam kawy i znowu do niej wróciłam. Nie wiem czemu. Chyba zima przyszła. A może Wszechświat chciał mi coś przekazać. Jakąś wiadomość. Na przykład: „Czy zastanawiałaś się nad stanem swojego serca lub żołądka? Nie? To idź wejrzy w głąb siebie i następnie zastanów się nad sobą i ilością spożywanej kofeiny, w dowolnej kolejności. Na przykład najpierw nad sobą, a później nad kofeiną. Albo na odwrót. Pomyśl jeszcze o słodyczach. Ważne, żebyś wyciągnęła wnioski. Buzi w nosek. Podpisano – Wszechświat”.



there

Jak to dobrze, że za chwilę w sumie jedziemy. Nie będzie zasięgu, więc jest szansa, że T. odklei się od telefonu. Czasami można zapomnieć, jak to jest posiadać partnera z dwojgiem uszu. Ja się za to odkleję od tej jesienno-zimowej aury, która w mieście wygląda jak coraz gorszy film science fiction - reżyserowany przez kogoś nieposiadającej elementarnej wyobraźni. 

Jak nie zabieramy psów na wyjazd to zawsze mówię o tym ze ściszonym głosem, chociaż ONE i tak wiedzą! I obawiam się, że gdybym miała schody to by mnie zepchnęły z nich razem z walizkami. Przyznac jednak trzeba, że równowaga w przyrodzie zostaje zachowana, bo zostanie z dziadkami wiąże się z gastrycznym zadowoleniem, wszak nie ma zwrotu mówiący, że jest "za wcześnie na jedzenie".

Tak, że JADĘ. Siedzę w dżinsach i nie mogę doczekać się fajrantu. Trapery wzięte, książki wzięte, T. wzięty, hummus wzięty a bar się weźmie na miejscu.

Zachowywać mi się tutaj!