friday

Z okazji szczytu NATO zmuszona byłam odwołać swój dzisiejszy wyjazd do Warszawy przez co niewątpliwie cierpię, albowiem miałam już w serduszku przedłużony weekend. Nie zazdroszczę jednak mieszkańcom rezydującym w okolicy, bowiem przy takich imprezach wychodzi najczęściej smutna prawda. Najmniej do powiedzenia ma szary podatnik, który za to wszystko płaci i nie dość, że funduje im tą zabawę to jeszcze musi się zwijać z zabawkami ze swojej piaskownicy. 

Pogoda na dodatek taka sobie i nieco w kratkę, więc ani nie zachęca do intensywnej pracy umysłowej ani spędzania czasu na zewnątrz. Ach, co mnie czeka w dniach następnych? Tego nie wie nikt. 



something old

Ostatnio trochę przygrzewa. Nie, żebym się skarżyła, bo ja lubię takie ciepło - chociaż praca w taką pogodę w niezacienionym pomieszczeniu i bez odpowiedniej klimatyzacji nieco destabilizuje. Bynajmniej nie jestem dekarzem, ale wystarczy być urzędnikiem aby doznać przegrzania. No, ale po wczorajszej burzy chyb wróciło wszystko do normy. 

W każdym razie - robimy w domu wieszak. Rok temu wymyśliłam sobie, że wieszak chciałabym mieć z drzwi. Żadnych konkretnych tzn. najlepiej starych i rzeźbionych ale nie byliśmy w posiadaniu takowych. Aż do niedawna, gdy to czystym przypadkiem natknęliśmy się na jedne. Trochę trwało nim namierzyliśmy właściciela ale SĄ. No i tu zaczynają się schody. Drzwi są ciężkie, drewniane, skalane co najmniej pięcioma warstwami farby. Pracy przy nich jest sporo a w tle jawi się jeszcze okno, którego nikt po remoncie nie chce myć. Cały czas czekam na telefon z NASA, żeby zaoferowali mi udział w jakimś projekcie pt. "jak długość nie mycia okna wpływa na rozkład materii i promieniowania". Nie mycie tego okna bez żadnego eksperymentu powoduje, że jest się pospolitym leniem, a z eksperymentem będzie się już - naukowcem. Z brudnym oknem, ale jednak naukowcem. 

A wracając do drzwi to wyglądały tak: jedna strona biała, druga z elementami turkusu. Turkus pasuje nam salonu i tutaj pojawia się dylemat czy robić coś z tą stroną czy raczej ów kolor pozostawić. Biała strona została już oczyszczona.


 

 

Oczyściliśmy też zamek, który był przy drzwiach.





Abstrahując od tego co jeszcze pozostało nam do zrobienia przy nich to szukamy teraz wieszaków. Najlepiej mosiężnych, starych..jakby miały jeszcze jakiś element biały to byłabym w niebie. Ktoś?Coś?

the dressmaker

Mimo prostej fabuły, szalenie intrygujący. Ona, jak zawsze idealna. 
A miasteczko perfekcyjnie groteskowe.