good morning

Po niepowodzeniach moich zamierzeń, jakoby przestanę jeść słodycze (przynajmniej w tak masowych ilościach, zwłaszcza wieczorną porą), postanowiłam pomedytować nad ostrym nawrotem maniactwa pod tytułem zdrowe odżywianie. Jednak po wewnętrznej debacie , przekonałam moje skalane sumienie, że większe restrykcje byłyby zwykłym terrorem, złem w najczystszej postaci, głupotą przeplatane! A i owszem posiłki zdrowe muszą być, ale żeby tak od razu zero słodyczy?! No co ja na to poradzę, że rozsądku u mnie to jakoś skąpawo, a i z silną wolą jest problem..tłumacze sobie cichutko, że to przecież tylko jedna, bogu ducha winna krówka, aż żal byłoby jej nie skosztować. Zawsze znajdzie się jednak delikwent – guru dietetyczny, który zacznie mnie biedną sztorcować, a to miażdżycą, a to cukrzycą, zbędnymi kaloriami..i cóż ja mogę począć?! Zawstydzić się haniebnie i zacząć wyjadać słodycze po kryjomu.







2 komentarze :

  1. Moja droga, akurat zbędnymi kilogramami to Ty się przejmować nie musisz! :) Wyglądasz doskonale i wręcz nakazuję codzienną porcję dobroci dla siebie w postaci krówki, tudzież innej czekoladki! :) A koleżanką Miażdżycą będziemy się przejmować na starość....o ile zapuka do Twych drzwi - w co wątpię. ;) Smacznego!

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..