postanowienia

Na chwile obecną myśl o sylwestrowym wieczorze wywołuje u mnie ciarki na plecach, niemy szok i niemoc wszechwładną. No bo czym uraczyć współświętujących? Zapewne krakersy i herbata nie uszczęśliwi zbytnio towarzystwa, a kreatywność odnośnie menu prysła w okolicach przedwigilijnych. Z kolei do sklepu żadna siła mnie nie zaciągnie. Pozostaje mi przyjrzeć się z bliska księdze czarów i wróżb, może uda się znaleźć zaklęcie "stoliczku nakryj się".

Pozostaje jeszcze jedna kwestia do ogarnięcia - lista postanowień. Banalne i pewnie niepraktyczne, bo zapomina się o niej równie szybko jak o zeszłorocznym śniegu, ale wiara czyni cuda, a ja wierzę, że się uda. 





                                                                                               

1 komentarz :

  1. oj ja chyba nawet postanowien nie mam ;p
    szczesliwego! ;)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..