ex

Swego czasu, cierpiąc na wyraźne zaburzenia emocjonalnie, za sprawą niejakiego pana x doszłam do wniosku, że najwyraźniej nie dość, że głucha to jeszcze ślepa ze mnie istota. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zamiast kopnąć go w najmniej szlachetną część ciała, raz a porządnie, z uporem maniaka wierzyłam, że:
a) on się zmieni (na dłużej niż dwa dni)
b) wsparcie i zaufanie straci miano fundamentu związku
c) będziemy żyli długo i szczęśliwie.

Problem w tym, że trudno żyć długo i szczęśliwie z kimś, kto w ramach urozmaicenia sobie życia sprawdza między innymi twoje granice wytrzymałości, po czym wmawia ci, że to w dobrych intencjach było. A ty kobieto za grosz humoru i dystansu do siebie nie masz - a przynajmniej nie wystarczająco dużo i nie na tyle na ile on by chciał. Ze zgrozą muszę przyznać, że nie od razu go po tym rzuciłam. Definitywnie pozbyłam się go ze swojego życia zupełnym przypadkiem. A dokładniej za sprawą nagłego olśnienia: cholera! stać mnie na kogoś lepszego! Niemniej jednak przez okres trwania tego jakże toksycznego związku byłam permanentnie nieszczęśliwa i na dodatek z niepohamowaną gracją, uważałam ten stan za normalny. W tym miejscu chciałabym podziękować siłom nadprzyrodzonym za przywrócenie mi rozumu oraz znajomym za nie zamordowanie mnie, w celu oszczędzenia światu użerania się z taką zaślepioną kretynką:-)

1 komentarz :

  1. ah jakze z radoscia przyjmuje powyzsza notke :)

    i jeszcze jedno: He-who-should-be-killed is Mr. X a nie Ty :)

    Goraco pozdrawiam przywróconą do życia,

    Neville :)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..