La vie d'une autre

Uwielbiam zarówno francuskie, jak i włoskie kino. Relaksuje mnie to odmienne spojrzenie i rzeczywistość. Spodziewałam się typowego scenariusza, dedykowanego każdej komedii romantycznej. Myliłam się, ale bynajmniej nie zawiodłam.


october baby

Są historie, które można nazwać "drugą stroną medalu". Pokazują one, że nie ma jednego, prawidłowego, wzoru postępowania. Nie sądziłam, że tak mocno poruszy mnie ta historia.

Wzruszający, tak do głębi. Zapadający w pamięć.





cookies

Kontynuując wątek cukierniczy (doprawdy nie wiem, kiedy ten blog stał się tak monotonnie kulinarny) pragnę powiedzieć, że mam sposób na idealną herbatę. Wystarczy ciasteczka upiec. Kruche, podwójnie czekoladowe i do tego serduszka. I o ile z kreatywnością wobec wszelakich słodkości nie mam problemu, o tyle od trzech dni nie wiem co na obiad sobie sprawić. Wprawdzie nikt nie jest doskonały, ale żeby tylko na jogurtach i słodyczach?                                              ..dokąd ja zmierzam to, ja nie wiem.. 





   

2 szklanki mąki
0.5 szklanki kakao
3/4 szklanki cukru pudru
170 gram miękkiego masła
szczypta soli
łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 jajko

Składniki mieszamy razem i wkładamy do lodówki na godzinę. Jeżeli będzie wydawało się zbyt kruche i łamliwe to można dodać odrobinę śmietany i ponownie wyrobić. Ciastka nie rosną, więc spokojnie można układać na blaszce w niewielkich odstępach. Pieczemy w temperaturze 180ºC przez około 12 - 15 minut

witch fingers

Nie lubię horrorów. Jednak gdy w perspektywie mam samotną noc w domu, pojawiają się w mojej głowie najczarniejsze wizje rodem z filmów Hitchcocka. No bo wiecie, na ogół to jestem dzielna i odważna, ale w nocy...W nocy nawet poduszka ukazuje swoje mroczne oblicze, że już nie wspomnę o bliżej niezidentyfikowanych dźwiękach i odgłosach. A, żeby było ciekawiej, napiekłam dzisiaj kuzynce paluchów i tak leżą sobie teraz bezwiednie w mej kuchni, potęgując moją zdolność reżyserską do tworzenia historii z piekła z rodem. Ku pokrzepieniu serca wezmę do łóżka psy, choć doprawdy nie pojmuję jak to niby miałoby zwiększyć moje bezpieczeństwo? No chyba, że potencjalny zbir miałby na nie silną alergię lub cierpiał na poważną wadę wzroku i wziął te dwa leniwce za średnio wyrośnięte pitbulle. Tymczasem, borem lasem, gorąco uprasza się ewentualnych odwiedzających o odpuszczenie sobie tego domu. 




 Paluchy wiedźmy

1 jajko
 2,5 szklanki mąki
  0,5 łyżeczki soli 
kostka masła (220 gram)
3/4 szklanki cukru pudru
 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu z migdałów
***
obrane migdały do dekoracji
jajko do miejscowego pomalowania ciasta


Wszystkie składniki zagnieść, owinąć folią i na co najmniej pół godziny włożyć do lodówki. Po tym czasie formować paluchy, pamiętając, że podczas pieczenia urosną. Przed włożeniem do piekarnika wciskamy migdały (należy je mocno dociskać, inaczej po upieczeniu odpadną). Gdzie nie gdzie posmarować roztrzepanym jajkiem. Pieczemy w 200ºC, przez około 10-12 minut.


 

last night

Lubię filmy skłaniające do zrewidowania własnych potrzeb, wyzwanych wartości czy reprezentowanych postaw. Bez względu na to jakiej płaszczyzny dotyczą. 


Lojalność i zarazem jej brak. Podążanie za pragnieniem. Brak szczerości wobec własnych uczuć. Tak, to zdecydowanie, dobry film.

promotion

Nie lubię hoteli i długoterminowych delegacji. 
Jednak bardziej od tego nie lubię niezrozumiałych promocji. 

Do pociągu zostało jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam dokupić soczewki, wszak miesiąc się kończy. Od progu zasypana zostałam słowotokiem sprzedawcy - Jak kupi Pani parę, to jedną sztukę dostanie Pani gratis. Mój proces myślowy z rana może zawodzić, jednak pytam nieskromnie - Po co mi jedna pojedyncza soczewka i czy ewentualnie będę mogła dokupić kolejną sztukę do pary? Pan popatrzył jednak na mnie z niemym zdziwieniem, po czym odpowiedział tonem największej oczywistości pod słońcem, że z czasem mogę dokupić parę (czyli znów zostanę posiadaczką trzech sztuk) lub ewentualnie blister  z pięcioma sztukami, co po zsumowaniu z wcześniej posiadaną, utworzy pary. 

* A może w następnym miesiącu będę nosić tylko na jednym oku, na przykład na prawym. A jak nie spodoba mi się perspektywa dnia to zmienię na lewę? *







unexpected

I pomyśleć, że rok temu, stałam w tym samym miejscu, będąc w zupełnie innej sytuacji życiowej. Nie wiem czy lepszej, czy gorszej. Na pewno całkowicie odmiennej. Ach ta, przewrotność.



remember me

Podobno istnieje różnica między dobrym filmem, a poruszającą historią. Ten na pewno mnie poruszył, a skoro tak się stało, to oznacza, że był dobry. 


a morning like this

Przede mną była poważna rozmowa i godzina czasu wolnego. Zamarzyła mi się poranna herbata. Podając ją, kelner z uśmiechem wręczył również croissanta, jako "prezent od firmy". Rozmowa okazała się być porażką, a rozmówca niereformowalnym gburem, ale poranek i tak uważam za udany.





wish

Nie ważne, że chora. Fryzura (jaka by ona nie była) musi być. I żeby tego było mało, to okoliczni amanci (za pewne Ci skrzętnie pochowani w szafie) mają ją zauważyć, nie skąpiąc przy tym komentarzy "ach, jak cudnie dziś wyglądasz, o bogini domowego ogniska". Tak, zdecydowanie mnie poniosło w tych moich marzeniach:-)

weather

Poprzewracało się ludziom w głowie tej jesieni. Ja wiem, wrześniowe słoneczko może nastroić, ale litości, biegać w japonkach, kiedy ja ubieram się niczym niedźwiadek to już lekka przesada. Tymczasem stoimy już przez październikiem.


after

Poszłam sobie z rana krew upuścić, w związku z czym chwilowo wyglądam jak rezydentka Monaru. Swoją drogą to czy te miłe Panie nie mogłyby jakoś tak bardziej humanitarnie gmerać igłą w żyłach? Tak czy owak, o ile z tego powodu nigdy nie cierpiałam na większe reperkusje, tak tym razem poczułam pewną lekkość w kolanach. Jednak myślę sobie: nie no, damie nie wypada wyrżnąć łbem o linoleum, więc spięłam pośladki i dziarsko pomaszerowałam przed siebie, gwiżdżąc cicho pod nosem. W duchu liczyłam też na te ławeczki, co to sobie tak samotnie w parku stoją. I tu się zrodziło pytanie: komu u diabła, chciało się je rano malować?!*


* choć muszę temu komuś przyznać plus za inwencje, bowiem szaro-zielony odcień ławek z lekka mi się znudził.



 


life

W dniu dzisiejszym autorka tego bloga załamuje ręce i woła o pomstę do nieba. 

Facetów jest dwóch (dobrze, że nie braci). Jeden, (przy jednoczesnym zachowaniu zdrowego rozsądku) można by rzecz kandydat niemal idealny. No, i wszystko pięknie, tylko, co ja biedna poradzę, że nijak mnie do ów Pana nie ciągnie, a i z motylami w brzuchu tak jakoś skąpawo. A Bóg mi świadkiem, że próbowałam nie raz je w sobie rozbudzić. Pojęcia teraz nie mam co z tym dalej począć i jak tu z polotem i błyskotliwością, wyjaśnić owemu absztifikantowi, że magia miłości mnie nie sięgnęła. Dla równowagi jednak dodam, że jest i drugi Pan, który absolutnie nie spełnia kryteriów osobistego księcia z bajki, za to temperatura rośnie ilekroć się widzimy. Nie, żebym marudziła, ale mało to solidna podstawa na przyszłość. I tak sobie teraz myślę, gdzie w tym wszystkim jest logika?!
 



Café

Inny. To pierwsze określenie jakie przyszło mi do głowy po obejrzeniu tego filmu. 
To film z gatunku tych, co długo pozostają w pamięci.


...

Ostatnio wychodzę z założenia, że dobry makijaż i fryzura to podstawa udanego dnia. 
W końcu odpowiednie samopoczucie kluczem do sukcesu. Przynajmniej, tak mówią:-)



ikea

Zawsze gdy wchodzę do IKEI, EMPIKU, DROGERII .. to po coś konkretnego. Zawsze ma być tylko jedna rzecz. Jeszcze nigdy mi się to nie udało. Zawsze wychodzę obładowana jak matka polka. I tak jest za każdym razem. Tym razem sądziłam, że mam to za sobą. Myliłam się. Przyszedł nowy katalog. I tak sobie myślę..


...w tym roku zapanował nade mną turkus. A może by tak ...


flashback

Nawet nie wiem w którym momencie zaczęła się przyjaźń. 


Jednak mimo upływu lat nie cierpi się na deficyt tematów.


Nie ma zjawiska krępującej ciszy.


A w jej oczach można być po prostu sobą, z całym bagażem słabości i atutów. 


summer

Lubię lato. Nie przeszkadzają mi wysokie temperatury. Lubię też iść wzdłuż plaży, nie myśląc o tym co będzie jutro.

not

Przerwa techniczna spowodowana przygotowaniem do wyjazdu. 
I śmiem twierdzić, że jest to wyczuwalne przez cztery łapy, a ja  na samą myśl, już za nimi tęsknie!



new

Opuszczam się w swojej radosnej twórczości skandalicznie. Za to intensywnie zgłębiam ostatnio uroki domniemanego urlopu. Pomijając fakt, że namiętnie zajmuję się rzeczami od których powinnam odpoczać, to za dobre i złe uczynki (choć takowych nie posiadam;)) sprawiłam sobię nowy aparat. Po przeczytaniu setki stron instrukcji dalej nie wiem czym różni się jedna funkcja od drugiej. Być może jest w tym ukryta jakaś głębsza logika, której chwilowo nie dostrzegam ale miejmy nadzieję,że ją odkryję nim mój mózg się permanentnie przegrzeje.









slow down

Okres kawy, stresu i nieprzespanych nocy mam już chyba za sobą. A więc, urlopuje się i to bez cienia wyrzutów sumienia. Przynajmniej dzisiaj:)





run (not)

Nie jest dobrze, proszę Państwa. Wciąż nie czuje moich odnóży po ostatnich szaleństwach. Cofam wszystko co kiedykolwiek powiedziałam o swojej kondycji. R. dba o to, żeby mi się przypadkiem nie nudziło i żebym nie nadwyrężyła wzroku lekturą. A ja nie czuje jakby biła ode mnie łuna olśniewającego piękna sportsmenki.




Za to odkryłam tajemnice znikających i zdewastowanych piłeczek.



waiting for

Rankiem w radiu, Pan prowadzący postanowił przeprowadzić sondaż o najlepszych sposobach na poranną pobudkę. O dziwo, za skuteczne uważam drapanie szyb w samochodzie tudzież odmrażanie czterech liter na przystanku. Jednak obecnie promyki słońca i trele morele stada skowronków znacząco umilają mi czekanie na wiecznie spóźniony autobus.


moments

Bywają takie momenty kiedy na chwile udaje mi się zdystansować od problemów, stresu i niepewności. Zazwyczaj są to tylko sekundy, ale dają nadzieje, że jednak "można".






the other woman

Zaczęłam dzień z kawą. W piżamie usiadłam w fotelu, niby na chwilę. Postanowiłam jednak w przypływie błogości obejrzeć co nieco. I cóżeś uczyniła niewiasto?! Wzruszyłam się do granic możliwości. Lubię takie filmy. Zapadają w pamięć. 


hair

Wspominałam już, że mam coś w sobie z masochistki? Jako, że dawno nic w tym temacie nie było, postanowiłam wstawać kilka minut wcześniej aby jak typowa kobieta spędzić je przed lustrem. Po co, skoro na dworze wiatr, chlapa, deszcz i mróz. A tak się chciałam uwiosennić!





do not forget

Ubzdurałam sobie ostatnio, że relaks nie jest mi potrzebny. Nie mam pojęcia jak to sobie wymyśliłam, bo efekt tego postanowienia jest taki, że zapominam podstawowych rzeczy, już nie wspominając o masie innych dupereli. Wersji "braku czasu dla siebie" przestałam się trzymać w momencie uświadomienia sobie, że naczyń nie myje się pod prysznicem, a zmywarce. Szlafrok wiesza się w łazience, a nie na przedpokoju. Z kolei miejsce segregatora jest na biurku, a nie w lodówce. A więc przyszedł czas na zasłużony odpoczynek!








strange

Przeglądając dzisiaj zasoby mojej szafy zdałam sobie sprawę, że za sprawą jakiś sił nadprzyrodzonych wszelkie niedawne zakupy odzieży damskiej oscylują wokół pasków. Zaczynam podejrzewać, że robię się ich fanką.



evening

Ostatnimi czasy mam mało weny na wieczorną lekturę tudzież kinematografię. Za to w fantastyczny sposób udaje mi się chwilowe lenistwo w ciszy i wszechogarniającym spokoju. Tylko nie umiem przestać myśleć, a życie toczące się w mojej głowie jest równie skomplikowane jak te na co dzień.


today

O bogowie! Trafiłam na kompetentną urzędniczkę, która mało tego, że od razu zrozumiała mój problem, to jeszcze od ręki go rozwiązała i to z nieschodzącym z ust uśmiechem. Jeszcze pięć minut dłużej, a wyznałabym kobiecinie miłość. Szkoda tylko,że rzeczona pracuje nie w moim rodzimym Urzędzie, bo jak nic będę za nią tęsknić!  




weekend

Istnieje pewna dziwna zależność pomiędzy tym co się planuje, a ty co w rzeczywistości się robi dnia następnego. Podjęłam wczoraj męską decyzję, że rano posprzątam w akwarium, wypucuje mieszkanie i zadbam o swój intelektualny poziom rozwoju. I co? Otwierając dzisiaj oczy musiałam przed dłuższą chwilę przekonywać siebie, że wszechogarniająca niemoc do sprzątania nie jest sponsorowana przez lenistwo. No cóż, po prostu przeorganizowałam sobie ranek, na coś zupełnie przyjemnego. Jagodowe cappucino i crinklesy..uwielbiam takie poranki!

                                                                                             













in style

A po jedenaste.
Nigdy nie wywołuj sytuacji, mogących nęcić cztery łapy. A już szczególnie jeśli tymi czterema łapami jest Mała, ksywa Szybkie Łapki Lopez Wszędzie Wejdę i Zrobię Rozpierdziu. 

Od jakoś czasu podobały mi się różne formy kurtyn. Zaznaczam, że jej zastosowań w aranżacjach może być dziesięć tysięcy, ale uwieszanie się na nich zębami bynajmniej do nich nie należy. Przynajmniej tak sądziłam, do tej pory. Lekki podmuch wiatru w zupełności wystarczył aby Mała zainteresowała się lekko tańczącą kurtynką.

A teraz Państwo wybaczą, idę ponownie zawieszać karnisz i rozpaczać nad złożoną osobowością Małej.

yesterday

Poniedziałkowy wieczór. Dzwoni mi komórka. Biegnę z łazienki o mały włos się nie zabijając. Nieco zdzyszana i zdziwiona któż to o tej porze szuka ze mną kontaktu zerkam na wyświetlacz – jakiś nieznany numer. Jeszcze ciężej zdziwiona odbieram i kulturalnie się przedstawiam z imienia i nazwiska: 

X:
J.:
halo??
X:....
J.: haloooo?
X: yyy... Pan Górecki ?

No, bez komentarza. 

                                                                                                               


 

life

Wolałabym się nie zastanawiać i skupić wzrok na porannej lekturze maili, snując wizję rychłego spotkania z Wszechwładnym, który rozprawiać będzie zapewne o moim urlopie. Niestety. Moje serce ostatnio cierpi na poważne skrzywienie humoru i postanowiło się poddać, zapewne za sprawą wiosny tudzież burzy hormonalnej, urokowi wysokiego, nieco wygadanego bruneta. No cóż - nobody's perfect:-)





forgettable

Trochę ostatnio nie wyrabiam. W ogóle proza życia mnie przytłacza, więc tak sobie śmigam między jednym, a drugim i pojęcia nie mam w co najpierw rączki włożyć. Nawet nie mam czasu na pogaduchy z M., spotkania z BestFriendem czy relaks w fotelu z książką. Taki kierat i znikąd współczucia. 

Na dodatek w ostatnim czasie pamięć mi szwankuje. Zapominam prostych informacji, począwszy na mojej własnej dacie urodzenia, skończywszy na obowiązkowych terminach. W oparciu o resztkę zdrowego zmysłu, zaopatrzyłam się pomocniczo w witaminy i inne medykamenty mające moją mega sklerozę nieco wyprostować (czyt. luteina, miłorząb i inne cuda wianki). Problem jest zasadniczo tylko jeden - zapominam ich łykać..  


break

U mnie dzisiaj takie piękne warunki meteo, że zamarzyły mi się wagary. Ot co! Nie pytajcie jakim cudem. Chyba się przez tą nową pracę popsułam, bo nie pamiętam żeby kiedykolwiek gościł u mnie taki "niechcemiś".





toruń

Po każdej wizycie w Toruniu, mam nieodparte wrażenie, że jest to miasto dalece odbiegające od przyjętych "standardów" w reszcie naszego kraju. Obawiam się, że albo mieszkańcy uskuteczniają codzienne mantry, popijając hektolitrami melisy, albo całodobowy dostęp do pierniczków skutecznie koi ich serce i nerwy. Nie żebym nie miała altruistycznych odruchów, ale tak sobie myślę, że siła przyzwyczajenia do wszechogarniającego chamstwa jest całkiem spora.

Na przykład w czwartek. Bladym świtem, na wpół przytomna biegnę na konferencję. Nie wiem gdzie, jak, co i czy w ogóle zdążę. Wiem, każdemu zdarza się spóźnić, ale czy na prawdę nie dałoby rady wykazać się większą kulturą osobista i udostępnić dodatkowej ilości miejsc parkingowych? Czy to tak trudno?! Ale to nie koniec. Wybiegam z auta, szukam z obłędem w oczach parkometru, aby nieco później PRZEMIŁY PAN zasugerował mi, że lepiej będzie jak odjadę, bo jak nic zostanę z mandatem w ręku. I o ile tego dnia, mandatu nie dostałam, to chwilkę się spóźniłam.

A ponieważ tej traumatycznej sytuacji końca nie ma, muszę dodać, że dnia następnego mandat dostałam. Wszak przekroczyłam dozwolony czas postoju o całe dwie minuty. Święci Państwo, dwie minuty! Nie będę was przekonywać, do wyobrażenia sobie, co ja temu Panu naopowiadać chciałam. Przypuszczam, że zasięg rażenia byłby duży. Jednak w życiu bym nie przypuszczała, że widząc moje toboły, wypakowane po brzegi piernikami, zaproponuje mi się odstąpienie od kary w zamian za piernikowe serducho! A bierzcie ile wlezie!:-)