weekend

Gdyby zsumować ilość kilometrów, które zrobiłam w przeciągu ostatnich kilku dni, pewnie okazałoby się, że jestem w połowie drogi do Indii. Nie wynika to jedynie z faktu, że z udręczeniem biegam pomiędzy domem, pracą, a uczelnią w stolicy. Źródłem moich obfitych spacerów jest proces dotleniania czterech łap w ilościach wręcz hurtowych. Zapewne wynika to z faktu, że w końcu moje modły zostały wysłuchane i przestało tak zewsząd walić zimnem.












today

Z cyklu: zwierzenia nieszczęsnych pracoholiczek

M.(szlochając do słuchawki): Niech mnie ktoś stąd zabierze!
J.: Byle do piątku..
M.: Obyśmy do tego czasu nie wylądowały w psychiatryku
J.: Grunt żebyśmy tam dostały pokoje naprzeciwko siebie.
M.: O tym nie pomyślałam..

Mądrości ludowe

geny

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jaki pakiet genetycznej niespodzianki przygotowała dla was matka natura, z okazji waszego przyjścia na świat? Ja zastanowiłam się wczoraj, a to za sprawą długo odkładanej wizyty u okulisty. Z powodzeniem mogę dodać, że dziwna jestem niesłychanie i teraz mam na to dowód. (Chwila przerwy podczas, której autorka spazmatycznie szlocha)Wizyta u okulisty to ponoć całkiem nowoczesne i częste zjawisko, choć według mnie nieco stresujące, wszak dają ci do przeczytania mikroskopijne cyferki, a ty człowieku bądź mądry i zastanawiaj się kto normalny jest w stanie dostrzec te maziajki. No ale nie o tym chciałam..Uwierają mnie soczewki. Notorycznie i niezaprzeczalnie od samego początku ich użytkowania. Zdenerwowana tym faktem, udałam się na konsultację celem wyjaśnienia tego zjawiska. No i masz Ci babo placek. Nie dość, że po raz pierwszy dane mi było usłyszeć taki werdykt to jeszcze w przeciwieństwie do większości społeczeństwa mam "nadzwyczajnie" płaską rogówkę i niestandardową jej krzywiznę co w ostatecznym rozrachunku znaczy tyle, że należę do magicznego 1% populacji nie tolerującej cudu techniki jakim jest soczewka. Pójdę chyba dać na mszę z intencją serdecznego podziękowania za oryginalność mojej rogówki, z prośbą o dalsze łaski dla rodziny.

Ciekawe tylko co na to pan ksiądz?