cappucino

Lubię granaty. Przypominam sobie co jakiś czas o ich istnieniu, co wiąże się z natychmiastowym ich włączeniem do mojego menu. I nic nie szkodzi, że w ostatnim czasie moja dieta jest nad wyraz restrykcyjna, każdemu bowiem należy się chwila przyjemności. I tak sobie trzymam listę życzeń lekarza o tym co mogę jeść w jednej ręce, drugą szykując drobny deser i próbując jednocześnie zgłębić jak to skonsumować, aby ostatecznie nie zniszczyć zamierzeń dietetyka. 

Przysięgam, Panie doktorze, to był tylko jeden, jedyny raz...

                                                                                                     







9 komentarzy :

  1. Mniam, też bardzo lubię granaty. :) Te niewybuchowe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem, połączyłam je z galaretką z czarnej porzeczki. Jednak granat i tak jest z tego wszystkiego najlepszy:-)

      Usuń
  2. Nigdy nie jadłam granatów. Aż chyba muszę to zmienić, bo wygląda przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam,bo jest niewątpliwie pyszny - choć przyznam, że samo obieranie tych pestek przyprawia o lekkie znudzenie;-)

      Usuń
  3. Bardzo smakowicie u Ciebie :-) Uwielbiam granaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wraz z arbuzami stanowią świetną przegryzkę na upał:-) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  4. nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek lekarz odradzał granaty, Tobie też na pewno wybaczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzają się i tacy co bronią świeżych owoców, nie zważając na moje tęskne oczy za świeżutkimi truskawkami, przegryzanymi granatem czy arbuzem;-)

      Usuń

Po usłyszeniu sygnału..