slippers

Polubiłam kapcie, takie ciepłe - nawet jeśli warunki pogodowe za oknem uszczęśliwiają w miarę regularnymi refleksami słonecznymi. Problem jednak w tym, że zanim się obejrzę ulegają one zniszczeniu i są na dobrej drodze do śmietnika, co najmniej jakbym siała w nich zniszczenie i terror w warunkach niezwykle bojowych. Tak się stało i teraz. Broniłam ich, chroniłam przed złym słowem i spojrzeniem..a one tak bezprecedensowo poddały się sile porannego szurania i popołudniowego ich żucia przez Małą. Znalazły więc zastępstwo..a Mała już czeka, aż zostanie z nimi sam na sam.


 

Przysięgam, panie władzo, daję jej czasami coś do jedzenia.                                                                                                  

12 komentarzy :

  1. Śliczne kapcie, ale widać Mała też je lubi xD Mój pies kiedyś non stop gryzł nam kapcie, ale hm... już przestał :)
    Co do lakieru to tak, pokrywa za pierwszym razem :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje kapcie są bardzo słodkie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje za wszystkie komentarze i oczywiście odwiedziny!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mała wie co dobre i śliczne. Ot co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jej gust bywa deprymujący:-)

      Usuń
  5. Ale super! Chciałabym takie :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczne kapciuchy!:D
    mam właśnie szminkę na ustach, zobaczymy jak się trzyma;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to czekam na opinie i rozwianie mych wahań:-)

      Usuń

Po usłyszeniu sygnału..