after

Poszłam sobie z rana krew upuścić, w związku z czym chwilowo wyglądam jak rezydentka Monaru. Swoją drogą to czy te miłe Panie nie mogłyby jakoś tak bardziej humanitarnie gmerać igłą w żyłach? Tak czy owak, o ile z tego powodu nigdy nie cierpiałam na większe reperkusje, tak tym razem poczułam pewną lekkość w kolanach. Jednak myślę sobie: nie no, damie nie wypada wyrżnąć łbem o linoleum, więc spięłam pośladki i dziarsko pomaszerowałam przed siebie, gwiżdżąc cicho pod nosem. W duchu liczyłam też na te ławeczki, co to sobie tak samotnie w parku stoją. I tu się zrodziło pytanie: komu u diabła, chciało się je rano malować?!*


* choć muszę temu komuś przyznać plus za inwencje, bowiem szaro-zielony odcień ławek z lekka mi się znudził.



 


7 komentarzy :

  1. No proszę. Piękna jest innym dniem się na niej usadowisz hahaha
    Ja bym chciała wszędzie takie, mnie sie tęskni tętniący życiem miejski krajobraz, zyciem, kolorami, radością... Opowieścią czyjejś fantazji

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow swietny pomysl na te laweczki...milo popatrzec:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ciekawe, każda jest inna:-))

      Usuń
  3. ławki piekne!
    warto było i krew upuścić by to zobaczyć!
    ( przynajmniej ja to tak z boku widzę♥)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny pomysł na urozmaicenie urbanistycznej przestrzeni. :) A gmeranie w żyłach to chyba pierwszy punkt w statucie pań pielęgniarek. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się okazało jest to akcja happeningowa, mająca ubarwić szarą rzeczywistość:-)

      Usuń

Po usłyszeniu sygnału..