the impossible

Lubię filmy oparte na faktach. Zwłaszcza, gdy wywierają na mnie wrażenie i łapią za serce - takie jak ten. Codzienne, błahe problemy są niczym w porównaniu do tej historii.



happy easter

Jajecznych smakowitości, zajęczych pluszowości
oraz
wiosennych pyszności:-)



coffee

Wychodzę z założenia, że kawa jest niezbędnym atrybutem środy. Mam niemal pewność, że bez niej nie dotrwałabym do weekendu.
 



after

Przedpokój to miejsce dla szafy wnękowej. Człowiek nie widzi swojego burdelu i ma jeszcze do tego gigantyczne lustra. Problem tylko, że sfinansowanie takiego zamierzenia stanowi chwilowo problem natury iluzjonistycznej. Ni widu, ni słychu. A więc, z pomocą ystin* zaczęłam się znęcać nad jasną komodą sosnową, zahaczając przy okazji o Bogu ducha winne lustro. Z kolei w ramach wczorajszej parapetówki (swoją drogą kac do zuoooo, mówię Wam - mam stado helikopterków we łbie i nijak nie przypominam dzisiaj istoty myślącej..racjonalnie) stałam się posiadaczką elementów idealnie pasujących do moich amatorskich przedsięwzięć stolarsko-wnętrzarskich.






* oklaski i ukłony dla Ciebie, za skrzętne rozpisanie mi całej instrukcji przecierek. Podrałowałam z nią do Castoramy:-)

new place

Z lekka brakuje mi czasu ostatnio. Śmiem twierdzić, że to doba się skurczyła, bo jak słowo daję nie wyrabiam. Problem pojawia się zwłaszcza wieczorem, gdy po pracy należałoby posprzątać cztery kąty. Tylko, jak skoro już po ciszy nocnej, a mi się dwoi i troi przed oczętami?! 

Dylemat czyściocha wynika z faktu, że ... i tutaj mogę ogłosić najnowszego niusa: zamieszkałam niedawno w swoich osobistych czterech kątach. Taaa i tutaj zaczęły się schody. Najpierw pojawił się kryzys podwieszanych sufitów kolidujących z takim dajmy na to łazienkowym kaloryferem. Następnie apokalipsa salonowo-kuchenna pt. skujmy-wszystko-od-nowa-będzie-ciekawiej.Problemów wnętrzarsko-aranżacyjnych jeszcze więcej, ale o nich w następnych odsłonach:-)

Aktualnie mogę się jedynie pochwalić nieukończonym ale bliskim finalizacji kącie z serii "czytam i proszę nie przeszkadzać". Macie jakieś ciekawe pomysły na dopieszczenie owego kącika?


women's day

Dzień kobiet, a ja z zakupami, jak matka polka. Szukam w torebce drugiej karty, bo zbliżeniowa nie działa i Pani chciałaby inną. Jednocześnie przytrzymuję parasolkę i dwie inne siaty sprawunków. Z tyłu tłum gniewnie czeka, aż zacznę pakować swoje wiktuały. No chyba proszę Państwa zębami..moment! Jednocześnie namiętnie dzwoni telefon z numerem bliżej mi nie znanym. Odrzucam - raz, drugi, trzeci. Nosz...

5 minut później oddzwaniam -  w końcu może to premier lub prezydent..who knows?!
Pan: jaki to numer Pani mieszkania i bramy, bo stoję na ulicy i nie wiem.
J.: Proszę??! 
Pan: No, numer bramy! 89 czy mniej?! I pod jakie mieszkanie podejść?!
Boszz anioła stróża mi zsyłają czy co...
J.: Czy ja również mam zgadywać z kim rozmawiam?
Pan: a to w takim razie pomyłka. 

No i się rozłączył....żeby po dwóch minutach zadzwonić ponownie. 

Pan(poirytowany): kiedy to Pani do mnie dzwoniła!
J.: bo ja kulturalna jestem i oddzwaniam
Pan: przyjechałem do pralki. Jestem od Pana Tadka.
Zadowolona, że zaraz się wszystko wyjaśni..
J.: Przykro mi, ale nie znam Pana Tadka, a moja pralka ma się świetnie.
Pan: Pani do mnie dzwoniła o 10:38 i ja oddzwaniam na wyświetlony numer. Proszę mi tylko podać numer bramy to ja pralkę zabiorę.
Rozumiecie, czemu w tym momencie lekko się we mnie zagotowało?!
Rozmowa trwała jeszcze dobre pięć minut, aż do momentu gdy się okazało, że Pan ów "wyświetlający" się numer spisywał i cyferki mu się "same przestawiły".

Z wrażenia, aż się chyba napiję...herbaty, bo jeszcze na dodatek chora jestem!Taki mam KURDE Dzień Kobiet!:-)





the balance project

Doprawdy nie wiem czemu w autobusach tudzież tramwajach tak dobrze mi się myśli. Najwidoczniej aura tłoku i anonimowości mi służy. Tak czy owak, korzystając wczoraj z uroków komunikacji miejskiej zdałam sobie sprawę, że aktualnie żyję jakby z boku - przyglądając się niemal beznamiętnie kadrom z mojego własnego życia. No, coś tu zdecydowanie nie gra!

Tak, więc zamierzam uskutecznić projekt przywrócenia osobistej równowagi psychicznej. Fakt, że jeszcze nie wiem, na czym on polegać będzie (wszelkie aluzje i sugestie mile widziane), ale póki co mamy piękny, słoneczny poranek, więc życzę M-I-Ł-E-G-O-D-N-I-A!:-)