technical break

Wyrobiłam psu paszport i uciekłam na Kanary, grzać stare kości!

 
Miłego weekendu;-)

sun

Żeby nie było - wiosny nie będzie, tylko od razu lato. I doprawdy pierwszy raz od nie pamiętam kiedy, nie pomyślałam rano o wyrobieniu psom paszportów i spieprzaniu z tobołkami na Kanary. Ażeby uczcić to jawne zwycięstwo, założyłam okulary przeciwsłoneczne. Szczęśliwa oczywiście byłam dopóki nie zobaczyłam w tych promieniach słońca:
- szyb (aaaaaaa!)
- siebie, zmarnowanej mrozami (aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!)

No kurde, coś z tym ewidentnie trzeba zrobić. Znaczy się muszę okna umyć, bo głowy to ja sobie nie odrąbie, ale może by tak chociaż włosy ściąć i kolor zmienić (?!)

Pogoda wyciągnie wszystko na wierzch - od rana zaległy mi się na balkonie lemury:-)

 

night

Fatalny początek weekendu - pół nocy nie spałam, bo dostałam w prezencie od sąsiada szansę niezamierzonego udziału w jego defiladzie muzycznej. Śpieszę donieść, że dotychczas działał mi na nerwy tylko jeden sąsiad, który w tygodniu urządzał imprezy, przypominające dźwiękami zlot satanistów, podpiekających z lekka nad ogniem swoje ofiary.

Obudziłam się w nocy na dźwięki "o sole mioooooo". No i jak tu nie lubić swoich sąsiadów?! To jeszcze mały pikuś. Ludzkie granice miłosierdzia przekroczył po drugiej w nocy, gdy z głośników na cały regulator zapuścił mi "Ave Maria". Jazda normalnie, już ja dam mu powód do modlitw! Ja może za nerwowa jestem, ale jak ja miałam ochotę palnąć go patelnią!

Na marginesie to miało być merytorycznie o tym, jak to obraz przerabiałam i z lustrem wciąż walczę, ale chyba jeszcze nie dojrzałam. Będzie następnym razem.