night

Fatalny początek weekendu - pół nocy nie spałam, bo dostałam w prezencie od sąsiada szansę niezamierzonego udziału w jego defiladzie muzycznej. Śpieszę donieść, że dotychczas działał mi na nerwy tylko jeden sąsiad, który w tygodniu urządzał imprezy, przypominające dźwiękami zlot satanistów, podpiekających z lekka nad ogniem swoje ofiary.

Obudziłam się w nocy na dźwięki "o sole mioooooo". No i jak tu nie lubić swoich sąsiadów?! To jeszcze mały pikuś. Ludzkie granice miłosierdzia przekroczył po drugiej w nocy, gdy z głośników na cały regulator zapuścił mi "Ave Maria". Jazda normalnie, już ja dam mu powód do modlitw! Ja może za nerwowa jestem, ale jak ja miałam ochotę palnąć go patelnią!

Na marginesie to miało być merytorycznie o tym, jak to obraz przerabiałam i z lustrem wciąż walczę, ale chyba jeszcze nie dojrzałam. Będzie następnym razem.







5 komentarzy :

  1. no ja bym takiego sąsiada ukatrupiła ... fajne masz kapcioszki pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety , uroki sąsiedzkie...:-(((
    fajne zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam przez cały sezon grillowy Jesteś szalona co weekend. Pozdrowionka
    http://zakreconyswiatweroniki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Piesiuu <3 i masz kapciochy jak ja w zeszłą zimę :D
    A sąsiadów nie zazdroszczę :P

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..