...

Epopeja z żonatym w tle

Dzień nie uskrzydlił - choć jakbym miała możliwość to skrzydełka bym komuś powyrywała. Bo i owszem - kiedy myślisz, że gorzej być nie może...MOŻE. Niech mi błagam ktoś wytłumaczy fachowo, na czym to wszystko polega, ale słowo daje może dotychczasowe wybory są mocno upośledzone. 

I powiem tak: żeby nie zapeszyć siedziałam cicho. W końcu fajni, zabawni, normalni faceci to nie grzyby po deszczu. Trzeba dmuchać i chuchać bo jeszcze czar pryśnie i tyle z tej żabki będzie. Zainwestowałam w ów Łajzę (sic!) sporo czasu, zaangażowania i jeszcze trzy dni romantycznego weekendu były. Nic tylko trzymać kciuki i wierzyć, że "długo i szczęśliwie". W tej kwestii bez zarzutu. Facet na medal. Szkoda, że zapomniał wspomnieć o małym, drobnym, no takim tyci tyci szczególe, który według jego mniemania powinnam zignorować skoro już o takowym wiem...kto zgadnie jakim?! 

I wybaczcie mi Dziewczyny, ale ostatnie godziny tak mi się przysłużyły i tak dokopały, że pozwolę sobie ten dzień podsumować popularnym związkiem frazeologicznym o dość uniwersalnym wydźwięku: KURWA MAĆ. 

morning

Niech to będzie dobry dzień..taki co to uskrzydla.



something new

Miałam sobie ponarzekać,jak to czekam na efekt swoich życiowych wyborów, ale wracając do domu odkryłam zacność skrzynki pocztowej. Maryś! You made my day* Dzieło rąk ów Niewiasty jest fenomalne - leciutkie, mięciutkie, beżowe na przodzie i brązowe na plecach. A na dodatek widnieje na nim kwintesencja bliska memu sercu. Normalnie szał ciał i uprzęży!Spoko, niech jeszcze wyjdzie słońce a dam czadu.




choice

Nie sądziłam, że spojrzenie na świat może tak diametralnie się zmienić w przeciągu kilku dni. I przyznaje, że po raz pierwszy w życiu muszę analizować swój wybór pomiędzy tym co chcę a co powinnam.


date

Nie wiem jeszcze czy będę krzyczeć, płakać czy rzucać nożami. No może kapciem, bo łatwiej trafić a i sprzątać nie trzeba. Drugie spotkanie - masz babo jakieś lepsze wyobrażenie, oczekiwania, nastawiasz się pozytywnie a tu kij mi w ucho! Delikwent monotematyczny, obły i w ogóle jakby nie na miejscu. Narzeka, marudzi, dogryza. Że niby się droczy, bo pazurki chce zobaczyć. No naprawdę ma się ochotę takie skrzywdzić. Fizycznie. No to ostatkiem sił naiwnej się pytam o zalety, no może chociaż trzy niech mi wymieni. Naprowadzi, bo słowo daje jest to płaszczyzna dla mnie chwilowo niezbadana. No to mi wymienił...
- lubi spokój
- ostatnio częściej się myje
- mało potrzebuje do życia
Mówię Wam..pacyfizm to mi gdzieś dawno wyparował, przeklinanie to też już mało owocne.  A bo ja wiem - może do baru jak ten Eskimos pójdę i whisky poproszę. No dobra, na razie lody na szybko..ale potem..


crispy sesame cookies

Generalnie nie lubię sezamu (co logicznie wyjaśnia powód ich sporych zapasów w kuchennych szafkach;))

Składniki:

małe opakowanie sezamu, uprażonego na patelni
100 g masła
pół szklanki brązowego cukru 
1 jajko
1 opakowanie cukru waniliowego 
1¼ szklanki mąki pszennej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki soli
1 łyżeczka cynamonu

Masło ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym. Następnie dodajemy jajko. Suche składniki mieszamy razem i stopniowo dodajemy do utartego. Na koniec dodajemy uprażony sezam. Gotową masę wstawiamy na godzinę do lodówki. Po wyjęciu formujemy kulki średnicy około 3 cm. Pieczemy około 15 minut w 190ºC, aż będą złote. Odczekać, aż ostygną i ściągać z blaszki.





* * * *

Generally I do not like sesame seeds (what logically explains the reason why I have so many packaging in the kitchen:))

Ingredients:

small package of sesame seeds
100 grams of butter
half a cup of brown sugar
1 egg
1 packet of vanilla sugar
1 ¼ cups flour
1/2 teaspoon of baking powder
¼ teaspoon salt
1 teaspoon cinnamon

Blend together butter, sugar and vanilla sugar. Then add the egg. Combine flour,baking powder, salt and cinnamon. Blend dry ingredients into the wet. At the end, add the roasted sesame seeds. Put the dought in the fridge for one hour. After this time form the dought into balls. Bake about 15 minutes in 190°C, until lightly brown.

Bon appétit:-)

safe haven

W ten weekend nadrabiam filmowe zaległości. 
Coś jest w tym filmie. A może to tylko kobieca solidarność..


of two minds

Życie składa się z wyborów. Niekiedy niezależnych od nas i oscylujących wokół tego
 co dobre, słuszne a wygodne i proste do realizacji.



rain

Co to za dzień w ogóle?! Zaczęło się w środę i tak leje do chwili obecnej. Mała z wrażenia zawiązała sobie pęcherz i okazuje się, że z psem nie ma rozmowy. Wychodzi z bramy i już ma nerwa. Widać to po oczach. M. mówi, że u Małej często występują kurwiki w oczach. Do tego dochodzi dynamit pod tyłkiem. Tylko gdy pada to się okazuje, że dynamit zanika a z psem spaceruje się pod pachą. W sumie się jej nie dziwie. Komu by się chciało latać z gołym tyłkiem po mokrym. No rzesz cholera jasna…

Nie myśl, co pomyślą inni