K.

Rzeczywistość otacza mnie coraz szczelniej. Jak folia do owijania jedzenia. 
Nie wiem, jak inaczej nazwać moment w którym nie wie się co dalej oraz która decyzja jest słuszna. 

Moja Kiśka jest chora. Od dawna. Na płuca, wątrobę i serduszko. Na serduszko to po mnie (taka wrażliwa), a na wątrobę to ze starości - przecież nie piła. Od ponad pół roku prowadzimy czułe dyskusje o tym jak długo i co dalej. Wyluzowana jak kwiat lotosu na tafli jeziora długo nie będę. 


7 komentarzy :

  1. biedna...cudownie mieć zwierzaka tylko najgorsze jest to przywiązanie,a później gdy zwierzak odchodzi....
    trzymajcie się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. rozumiem Cie doskonale... ja dzisiaj podjełam własnie tę najtrudniejsza decyzję.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nutka z Kamiśką na pewno polubią się za tęczowym mostem:-)

      Usuń
  3. Życie zwierząt w naszych rękach, najpierw ratujemy a potem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dwa razy stanęłam przed takim wyborem. Raz zadecydował ktoś inny, drugim razem do końca wierzyłam, że to jednak nie ta chwila i nie byłam w stanie nic sensownego postanowić, a psiak się męczył. To nie są łatwe momenty, bo ciężko się rozstawać z psim przyjacielem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma dobrego czasu na podjęcie tej decyzji. A podjęcie jej, jest równie bolesne, jak odejście psiaka.

      Usuń

Po usłyszeniu sygnału..