mix

Rozbawiły mnie dzisiaj buraki. Niby takie niepozorne, a jednak.

Burak pokrojony w plastry (nie ważne, czy doprawiony, grillowany czy pieczony) zgodnie z najnowszymi trendami, zowie się sałatką CAPRESE. Lubię buraki, zwłaszcza na gęsto ale i te w plastrach są dobre, chociaż u mnie to jednak tylko "buraki w plastrach" - a tu jednak moda wyprzedza moje przyzwyczajenia - CAPRESE. Czyli co, pospolity burak się wybił społecznie? Bardzo dobrze. Zasługuje.

Zróbmy coś wspólnie, żeby były dwa weekendy w tygodniu! 
 

Brak mi pomysłu na obiad i tak wertując przepisy, trafiłam na panierkę do ryby z popcornu zamiast bułki tartej. Hmm. Chyba nie lubię ekstremów. Za to na paskudne dni, polecam wino, przekąskę, psa na kolankach i "silver lining". Chodzi za mną ostatnio. Przetłumaczony na polski jako "poradnik pozytywnego myślenia".  Tknęłam film już jakiś czas temu ale chętnie bym do niego wróciła. Bohater wychodzi z psychiatryka (mam słabość do filmów w których rzecz zahacza o psychiatryk). W połowie filmu byłam zakochana w postaciach i w muzyce. Fabuła sama w sobie oczywiście banalna, a zakończenie to taki dirty dancing dla potłuczonych ale film jednak przyciąga. Kiedy główny bohater zabiera Tiffany na randkę na owsiankę z rodzynkami, w tle leci kawałek Brubecka (ten z klaskaniem), wyrywa się tylko "ooooo".



A poza tym, to jest bardzo fajnie. Jest upał.

5 komentarzy :

  1. upału nie lubię ale daję radę ;)
    burak rulesss! też lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serio caprese? Jeny, a ja myślałam, że to słowo zarezerwowane jest tylko dla włoskiej sałatki z pomidorów, mozzarelli i bazylii... Ech, świat się zmienia ;) Swoją drogą to bawi mnie to obecnie postępujące zadęcie kulinarne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie dziś też buraki - w barszczu :-).
    "Poradnik pozytywnego myślenia" oglądałam jakiś czas temu, ale szkoda mi wracać do filmów już obejrzanych, kiedy nawet na nowe czasu nie starcza.

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie caprese to jednak pomidory+ mozzarella... chyba jestem nie modna ;-)).
    poradnika nie wiedziałm ale zerkne jak będzie okazja ;-))
    caluski, Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jadłam "carpaccio z buraka". Fajny blog, czytam od początku i nie raz i nie dwa oplułam ekran ze śmiechu. Do tego spisuję listę filmów do nadrobienia :-) pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..