simple

Oby w ten weekend była rzeczywiście piękna pogoda, bo mam już dosyć pseudo przelotnych deszczy. Jest lipiec do cholery! Jak nie będę mogła swobodnie ubrać szortów i topu to biorę coś ostrego i idę złożyć kogoś w ofierze w intencji podniesienia temperatury. 

A tak w ogóle to mamy na balkonie małe pleszki. Drugi wylęg w ciągu dwóch miesięcy. Pleszka jest doprawdy prześliczna, taki polski słowiczek murowy. Nie rozumiem tylko, dlaczego inne nazwy są tak oszpecające to stworzenie (piegża czarnoszyja, owadożer czarnogardły, ludarka rudochwost). Doprawdy skandal. Zdecydowanie bardziej mi pasuje mówienie, że mieszkam ze słowikiem, niż owadożerną ludarką. 

Jest to bardzo akustyczne stworzonko, zwłaszcza maluchy o piątej nad ranem. No ale niech im będzie i tak pękam z dumy i wiernie im kibicuje. Oczywiście każdy ekspert środowiskowy wypowiada się o wymiarach budek dla poszczególnych gatunków. Pleszki natomiast są innego zdania. Znalazły sobie starą, przerobioną przeze mnie tykwę, krzywo przywierconą do budynku i radośnie się w niej panoszą. Śmiem twierdzić, że jednoznacznie pokazały, gdzie statystyczny ptaszek ma normy i wytyczne środowiskowe. Ekspertów również. Ja się tam im zupełnie nie dziwie. W tym samym miejscu mam dużo innych rzeczy. Z roku na rok, więcej.

 A tym czasem, moi Państwo..



2 komentarze :

  1. a to prawda jestem za drzemką :-)
    weekend ma być słoneczny :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie już 30 st. więc nie jest źle :) Lubię się przechadzać prawie bez ubrań ;) Mogę się pocić i cierpieć z upału, ale i tak go lubię bardziej, niż mróz...

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..