step into sport

O, kurde - że tak sobie dyplomatycznie westchnę na początek dnia.
Dwie godziny mi poczta w pracy nie działała. Zero maili, możliwości wysłania wiadomości czy połączenia się z systemem. Nie róbcie mi tego CHŁOPAKI, bo przecież popękam!

Chciałam też zaznaczyć, że nie rozumiem tej całej fety związanej z mistrzostwami, płaczu związanego z przegraną i porównań upadku muru berlińskiego ze spotkaniem reprezentacji Niemiec w piłce nożnej. Mam gdzieś piłkę nożną. Bynajmniej nie robię tu jakiegoś specjalnego wyjątku, bo w duszy to mam też koszykówkę i siatkówkę. Lubię za to brutalne sporty kontaktowe - rugby, hokej - trzask łamanych żeber. Ooo curling też lubię i żużel, ale ten ostatni to raczej za te warkoty silnika niż ewentualność stukotu wypluwanych zębów. Czuję się w tej chwili, jak dziewczyna z Kanady, jak Robin. Poza tym - wiadomo.

I żebyście sobie nie myśleli - nie kibicuje, ale też nie sympatyzuje z hejterami. Ja się ogólnie nie zrzeszam. Zrzeszanie też mam gdzieś, zaraz obok koszykówki. Reasumując: mistrzostwa piłki nożnej obchodziły mnie tyle, co pana redaktora Andrusa czeskie dziecko w łodzi podwodnej.

A co myślicie o takiej tapecie do domu?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Po usłyszeniu sygnału..