monday

Donoszę: jest 25 sierpień roku pańskiego 2014 o godzinie 6 rano będąc z psami na spacerze leciała mi para z pyska. Nie dziwie się już, że tyle wron czy kruków czyha naokoło.

Czuję się dzisiaj nieco metafizycznie. Przed chwilą zawrócił mnie i koleżankę personel spod sali 156, gdyż w koszulach i z notatkami czekałyśmy na spotkanie, które ma odbyć się jutro. LUZ. Jakoś będziemy musiały sobie zorganizować czas w pracy, klecąc audytorską dokumentację. Gdybym umiała jakoś nieprzeciętnie rysować to bym rzuciła to wszystko, ubrała zwiewną sukienkę i została malarką. Mogłabym też rozpocząć nowe życie jakimś performensem. Rozłożyć koc na środku skrzyżowania, ułożyć się wygodnie i krzyczeć, co symbolizowałoby zagubienie jednostki we Wszechświecie. Niestety nieśmiała jestem. 

Przydałoby się zrobić kopię zapasową świata i zacząć od nowa. Może będzie mniej syficznie.

Poza tym to chciałabym mieć kiedyś weekend, podczas którego uda mi się przerobić literaturę lekką i przyjemną. Aczkolwiek ostatnio skończyłam książkę pt.: "Jak się ma Twój ból" o sposobie popełnienia samobójstwa przez seryjnego morderce. Obecnie jestem w trakcie "Wojen i konfliktów arabskich", na zmianę z poradnikiem "Mężczyźni są z Marsa ...". Myślę, że to całkiem dobry duet.

Co można zrobić dobrego i szybkiego z winogron? Będę miała ich nadurodzaj.


2 komentarze :

  1. Ostatnio gdzieś natknęłam się na konfiturę z winogron. No ale chyba najlepiej to zrobić winko ;))
    Niestety para z pyska staje się powoli doświadczeniem codziennym...

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak jestem za winkiem :D

    ciekawą masz mieszankę tych lektur ;-)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..