when it's not good

To doprawdy miło, że złota polska jesień uraczyła nas w tym roku tak niewątpliwym urokiem, słoneczkiem i ciepłem. Prosiłabym jeszcze aby te temperatury pomiędzy porankiem a popołudniem tak się nie wahały, w jednej chwili piętnaście stopni w górę a za chwilę w dół. Łeb mi odpadnie a dość przyzwyczajona do niego jestem.

Jestem od niedawna w posiadaniu różowej bluzki w zebry. Okazuje się, że zwierzątka na ciuchach są ostatnio must - have dla każdego. Były jeszcze papużki, ale parzystnokopytne bardziej do mnie przemawiają.

A teraz opowiem dowcip:
 
Dwie kobiety rozmawiają w tramwaju
- wie pani, najgorsze, że człowiek tak ciągle musi myśleć i myśleć…
- ee tam, ja robię mielone na trzy dni, a potem już sobie sami odgrzewają
 Najgorsze to myślenie. NAJ-GOR-SZE. Od tego całego myślenia człowiek dostaje wytrzeszczu i nerwicy. Nic dziwnego, że większość społeczeństwa unika tego jak może. Mi się nie udało i od tygodnia czuje się wymięta i rzucona w kąt, jak hotelowy ręcznik. Nic tylko zalegać z Mongołką i Cyganką na kanapie w pozycji omdlałych łabędzic, użalając się nad sobą z dozą kultury wizualnej.
 No i tak sobie żyję.


Cheers!!

6 komentarzy :

  1. Dowcip przedni, od dziś nie myślę, po co się mam przemęczać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ha ha akurat miałam robić mielone :D
    ładna fuksja na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. http://pl.wikipedia.org/wiki/Nieparzystokopytne

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..