something about the horoscope

Ktoś powinien zorganizować konkurs na najbardziej idiotyczny horoskop. 
Oto mój dzisiejszy:

"Skusi Cię niebywale atrakcyjna cena, kupisz coś, o czym od dawna marzysz. Nie żałuj tego kroku, bo zakup w przyszłości bardzo się sprawdzi. Nie możesz pokazywać jednak tego w środowisku zawodowych, on nie tylko wzbudzi zazdrość, ale może też pozbawić możliwości awansu".

Kto im to do licha pisze?! 
Siedzę teraz jak głupia i zachodzę w głowę, CO TO MOŻE BYĆ?! Atrakcyjna cena, ale nie mogę pokazać tego w pracy, za to sprawdzi się w przyszłości...lateksowy kostium niegrzecznej pielęgniarki?!

A teraz konstruktywna krytyka: oczywiście, wiem, że czytanie horoskopów to jeszcze większy idiotyzm, ale redakcja Gazety, mogłaby popracować nad interpunkcją.

A w ramach doła klimatycznego to do fryzjera poszłam. Włosy miałam już za długie i nie wytrzymałam napięcia. Jak je rozpuszczałam to czułam się jak Danuśka więziona przez Krzyżaków. Myślę, że mogła mieć coś podobnego do mnie po tych paru miesiącach spędzonych w piwnicy.

Polecam też ekowegowe przekąski. Hummus wbrew pozorom nie smakuje wcale jak gips i każdy - nawet z najbardziej skorumpowanym podniebieniem - powinien znaleźć odpowiedni rodzaj dla siebie. Za prawdę powiadam Wam!













s.

I co tu robić w taką pogodę?




Spać. Po prostu.


books

Od jakiegoś czasu tak się na tym świecie zrobiło, że wszyscy książki piszą. Ma chwilę wolnego czasu - a, to sobie usiądzie i coś napisze. Czasem nie bardzo jest nawet o czym pisać, ale nie szkodzi. Zna alfabet, włączy sobie sprawdzanie pisowni w wordzie i jakoś to pójdzie. 

Moje pytanie tylko brzmi: kto ma te wszystkie książki czytać, jak je tak namiętnie produkują?? No bo chyba nie ja? Przecież to motywacje trzeba mieć. A jak tu ją mieć, gdy się widzi czterysta piątą pozycję opatrzoną nagłówkiem Młodsza/Polska/Hiszpańska/Starsza Bridget Jones, przy następnym z serii tomiku "zebranych felietonów", co to autor publikował milion lat temu do jakiś szmatławców, żeby mieć na piwo. Widząc w księgarni pozycję cichopkowej pt. "sexy mama" to już całkowicie nadziei się wyzbyłam. Skoro WSZYSCY wydają - to się zadzwoni w rodzinne strony, gdzie mama lub babcia skrzętnie wycinała i wklejała do albumu wczesne objawy geniuszu dziecka swego. Zeskanuje się, da okładkę z jakimś symbolem nieskończoności i pójdzie jak woda. Ludzie przecież wszystko łykną, tak?


No, chyba tak. Skoro całe serie się już robią, bo - powiedzmy - zaśpiewa taki piosenkę i napiszę sobie przy finale książkę "Jak zaśpiewałem piosenkę". Dwa tygodnie później, pojawia się kolejne dzieło, jakże poczytnego autora "Jak napisałeś swoją pierwszą książkę o śpiewaniu piosenki".

Smutno mi, bo tyle tych książek drukują, a kurde nie ma co czytać!


PS. na szczęście mam coś jeszcze w zanadrzu:-)



PS.2. Polecacie jakieś książki? Co ostatnio przeczytałyście?








the fifth estate

Na ile wszechogarniająca jawność oraz wolność słowa jest bezpieczna?
Zdecydowanie dla fanów thrillerów politycznych.





Wałęsa. Człowiek z nadziei

Wart zobaczenia, ale czy rzecziwiście wart pokazania? Jak w ciągu niespełna dwóch godzin zmieścić dwadzieścia lat PRL-u? Stworzony w dobrej wierze. Pozbawiony kronikarskiego przesłania, a czuć ducha pewnej epoki.


time (less)

Byłam przed pracą kupić wafle ryżowe w pobliskim sklepie i przed nim truptała w kółko jakaś babeczka. Obchodziła niewielki skwerek, rozmawiając przez telefon i miaucząc jak to nie ma na nic czasu i jest zwyczajnie zmęczona. No dobra. Takie życie. Weszłam do sklepu, który jest po niedawnym remoncie i zanim namierzyłam prawidłową półkę to trochę mi zeszło. Do kasy też się naczekałam, bowiem o poranku wszyscy odprawiają pielgrzymkę z mlekiem, kawą i bułeczkami. Można liczyć, że z kwadrans mi zszedł. Wychodzę, a ta kobitka dalej krąży wokół skwerka w jednym kierunku i gada z przyspawanym do ucha telefonem, jak to z niczym nie może zdążyć.   

No jak ta kobieta ma gdziekolwiek zdążyć, jak jedna rozmowa zajmuje jej tyle czasu?

Ja rozumiem, że są rozmowy, które wymagają więcej czasu - rozmowa z weterynarzem czy bankiem któremu podać należy wszystkie numery podwozia. Jednak, jak długo można napierniczać przez telefon o tym, jak to Ci źle. Jajko można znieść i ozdobić je na wzór kraszanki łowickiej po pięciu minutach. Nie znoszę, gdy ktoś wymusza na mnie do takich rozmów, gdzie zaczynam z wrażenia myć podłogi czy wycierać kurze.  Najlepsze jest jednak to gęganie, jak to ona w wiecznym niedoczasie. No litości, kobieto zrobiłaś co najmniej czterdzieści kółeczek dookoła skwerku.

A jeśli szła do pracy na ósmą to bankowo się spóźniła bo było za pięć.


august: osage county

Wszystko to, co zamiecione pod dywan przed laty, wyłazi i nie pozwala ani  na chwilę o sobie zapomnieć. Niedomówienia, cynizm przeplatane wsparciem i troską. Gorzko-słodki obraz rodzinnego piekiełka którego nikt nie chce, ale jednocześnie jest często jego częścią.


while

Zamarzłam, bo byłam w stolicy. Czy to nie trochę oczywiste?
Jesień i zima mają to do siebie, że siadając w kawiarniach można rozkoszować się grzańcami. Dwa grzane wina i człowiek jest najedzony po sam korek. Korzyści płynące z wina są jeszcze takie, że koją zszargane nerwy. Szanowni Państwo z lotniskowej odprawy pozbawili mnie bowiem kilku kosmetyków. W drodze powrotnej zastanawiałam się już mimochodem czy z megafonu usłyszę komunikat, że właścicielka ów mazideł i psikaczy ma natychmiast stawić się na policji i w poradni zdrowia psychicznego..to tak przy okazji. Od tamtej pory śmierdzi mi śniegiem w powietrzu, co powoduje, że mam ochotę wejść pod biurko i wyć. 



O, jak mnie denerwuje, że na około już bombki, trąbki, mikołaje, gwiazdeczki, choineczki i te czapeczki - renifery, pluszowe kapelusze, uszka, różki, atenki i światełka.

Fading Gigolo

Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferuje bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot.
- Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray (Woody) tylko rozkłada ręce. 
- Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.



Bogata męBogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri
Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri
Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri
Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri
Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri
Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri
Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri
Bogata mężatka za erotyczne usługi (i dyskrecję) oferują przy tym bardzo przyzwoite wynagrodzenie. I właśnie z tym Fioravante ma największy kłopot. - Mam być twoją dziwką? - pyta się zdziwiony przyjaciela. Murray tylko rozkłada ręce. Tysiąc dolarów (za godzinę) piechotą nie chodzi, a przecież niejeden zrobiłby to za darmo.

Czytaj więcej na:
http://kino.trojmiasto.pl/Milosc-czy-seks-Recenzja-Casanovy-po-przejsciach-n79603.html#tri

eat, (pray), love...

Ostatnio kopnął mnie zaszczyt uczestniczenia w szkoleniu z zarządzania sobą w czasie. Po tym fakcie, mam nieodparte wrażenie, że w porównaniu z co poniektórymi Paniami to jestem mistrzem organizacji czasu własnego i osób z mego najbliższego otoczenia. Zarządzam wszystkimi, którzy znajdują się w zasięgu mego wzroku. Powiedzmy sobie szczerze, robię użytek ze swoich zdolności organizatorsko-logistyczno-motywacyjnych. Głównie stosuje motywacje szantażem. 

Nie o tym miało być. 
Głównym powodem marudzenia na owym szkoleniu była standardowo opieka nad dziećmi, zakupy i brak wolnego czasu. Szukając sposobów rozwiązania ich życiowych problemów natknęliśmy się na lodówkę z podłączeniem do internetu. Ponoć jak jest już pusta to cyk-myk łączy się z wybranym sklepem i zamawia na bieżąco potrzebne artykuły. No super, super. 
I teraz myślę sobie, że wychodzisz do pracy, odpalacie komputer na miejscu a nagle okazuje się, że na facebooku czy innym gadu-gadu coś mruga - Twoja lodówka jest online - więc Wy do niej "zamów tofu na kolacje, sok pomarańczowy i cytrynę". Jednak co gdy wda się wirus i rozbestwi nam lodówkę? I dostaniemy odpowiedź "Sorry, nie mam czasu, uprawiam cybersex na hot AGD". Wracacie do domu, a w lodówce gwiżdże wiatr, bo jej randka w necie nie wyszła, więc teraz ma doła. Najgorsze, gdy miała płomienny romans z odkurzaczem spod Krakowa, który zerwał z nią dla mikrofalówki i teraz ma depresję, że w ogóle nie chce się otworzyć. Już widzę, jak Włóczykij nerwowo wali w jej drzwi pojękując "daj chociaż sera".

Nie, chyba najgorzej jak trafi nam się jakaś apodyktyczna sztuka.
Tobie wymarzyła się pizza cztery sery i podwójną rukolą,a ta zamówiła serek wiejski light, otręby żytnie i pastę z makreli, bo uważa, że właściciel się źle odżywia. Ooo albo chcemy napić się wina, a tu tylko maślanka, bo małpa doszła do wniosku, że mamy zadatki na alkoholika. Do czego to może dojść, jak człowiek będzie musiał kitrać swoje nawyki żywieniowe nawet przed lodówką...

Idę dalej pracować!
G'day


PS. Rogal świętomarciński..

W ogóle nie miałam nigdy przyjemności skosztować. Dopiero Włóczykij mnie nawrócił i wyjaśnił idee. A wszystko co słodkie, przekonuje mnie ideologicznie w mig. Problem w tym, że nigdzie nie mogliśmy ich namierzyć. Były takie jedne w Piotrze i Pawle, wyglądały kusząco ale rozmowa z hostessą nie przebiegła pomyślnie
W.: J. każdy rogal kosztuje po 6 złotych.
J.: a skąd ta cena?
W.: Pani mówi, że mają jakieś specjalne certyfikaty.
J.: niby jakie?
W.: to my podziękujemy za rogale i weźmiemy jakieś bez matury.

Powiedźcie, dobre są?









er ist wieder da

Historia alternatywna, burząca grzeczny i ustalony niemiecki porządek rzeczy. Prześmiewczy stosunek do współczesnego społeczeństwa niemieckiego, mediów, Unii Europejskiej. Czarny humor narzędziem do uwolnienia się od kompleksu absolutnego zła..



halloween

Nie no..nie, żeby to był koniec świata. Opcji jest wiele, ale jednak przykro, że Włóczykij opiera się na opcję wybraną przeze mnie. Święto z zeszłego tygodnia trochę nastroiło poziom naszych rozmów. I bardzo ładnie zasugerowałam, że wolałabym opcję spalenia i rozsypania w jakimś czarownym miejscu. Taka dajmy na to Nowa Zelandia. Czyż nie pięknie byłoby już tam zostać? Oczywiście Włóczykij stara się wykpić ustawą i faktem, że nie chce iść do więzienia, ale czy spokojna wieczność nie jest tego warta? Jak się pytam!

Oczywiście jest mnóstwo innych możliwości. Czytałam kiedyś, że można zostać przerobionym na diament po śmierci. Koncepcja niby szacowna, ale jak tu sobie zagwarantować, że nie wyląduje się między biustem drugiej partnerki naszego drogiego partnera?

Za to halloween zaliczam do bardzo udanych. 
W nocy lekko padał deszcz i pohukiwało jakieś stworzenie, ale robiło to pewnie wrażenie dlatego, że chodziliśmy po starym cmentarzu, co to już cmentarzem nie jest. Trochę nieswojo się czułam, fakt. Ciekawe, czy ma to związek z moją nagle odkrytą wrażliwością na zjawiska paranormalne, czy nasłuchania się w radiu przed halloween o demonach i egzorcyzmach.
Za to nikt nie tłukł szufladami.
Chociaż tyle.


To może na koniec rozładuję napięcie żarcikiem. Mąż do żony:
- Ty do mnie mowisz, jak do idioty.
- Mówię tak, żebyś zrozumiał.