time (less)

Byłam przed pracą kupić wafle ryżowe w pobliskim sklepie i przed nim truptała w kółko jakaś babeczka. Obchodziła niewielki skwerek, rozmawiając przez telefon i miaucząc jak to nie ma na nic czasu i jest zwyczajnie zmęczona. No dobra. Takie życie. Weszłam do sklepu, który jest po niedawnym remoncie i zanim namierzyłam prawidłową półkę to trochę mi zeszło. Do kasy też się naczekałam, bowiem o poranku wszyscy odprawiają pielgrzymkę z mlekiem, kawą i bułeczkami. Można liczyć, że z kwadrans mi zszedł. Wychodzę, a ta kobitka dalej krąży wokół skwerka w jednym kierunku i gada z przyspawanym do ucha telefonem, jak to z niczym nie może zdążyć.   

No jak ta kobieta ma gdziekolwiek zdążyć, jak jedna rozmowa zajmuje jej tyle czasu?

Ja rozumiem, że są rozmowy, które wymagają więcej czasu - rozmowa z weterynarzem czy bankiem któremu podać należy wszystkie numery podwozia. Jednak, jak długo można napierniczać przez telefon o tym, jak to Ci źle. Jajko można znieść i ozdobić je na wzór kraszanki łowickiej po pięciu minutach. Nie znoszę, gdy ktoś wymusza na mnie do takich rozmów, gdzie zaczynam z wrażenia myć podłogi czy wycierać kurze.  Najlepsze jest jednak to gęganie, jak to ona w wiecznym niedoczasie. No litości, kobieto zrobiłaś co najmniej czterdzieści kółeczek dookoła skwerku.

A jeśli szła do pracy na ósmą to bankowo się spóźniła bo było za pięć.


3 komentarze :

  1. hehehe:) dokładnie, narzekała jak to z niczym się wyrobić nie może a tyle czasu straciła, zabawne...
    nie cierpię długich rozmów telefonicznych, wkurzają mnie i mam niesamowite uczucie straconego czasu. nooo, nie licze babci, babcia swoje lata ma, baaardzo daleko mieszka i musi się nagadać;)

    OdpowiedzUsuń
  2. też mnie denerwują takie rzeczy :/
    fajne zdjęcie, udanego weekendu pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo, jak mnie wkurzają takie osoby, co to np. sterczą a autobusie i napierdzielają przez komórkę o pierdołach przez całą drogę... Pół biedy, gdy gadają cicho, ale co, jeśli słyszy je cały autobus i w dodatku mamy możliwość poznać wszystkie szczegóły z pracy tej osoby i to, jak mają na nazwisko współpracownicy, co robią plus ich prywatne sprawy (historia autentyczna, na własne uszy słyszana przez mnie)... No litości!

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..