while

Zamarzłam, bo byłam w stolicy. Czy to nie trochę oczywiste?
Jesień i zima mają to do siebie, że siadając w kawiarniach można rozkoszować się grzańcami. Dwa grzane wina i człowiek jest najedzony po sam korek. Korzyści płynące z wina są jeszcze takie, że koją zszargane nerwy. Szanowni Państwo z lotniskowej odprawy pozbawili mnie bowiem kilku kosmetyków. W drodze powrotnej zastanawiałam się już mimochodem czy z megafonu usłyszę komunikat, że właścicielka ów mazideł i psikaczy ma natychmiast stawić się na policji i w poradni zdrowia psychicznego..to tak przy okazji. Od tamtej pory śmierdzi mi śniegiem w powietrzu, co powoduje, że mam ochotę wejść pod biurko i wyć. 



O, jak mnie denerwuje, że na około już bombki, trąbki, mikołaje, gwiazdeczki, choineczki i te czapeczki - renifery, pluszowe kapelusze, uszka, różki, atenki i światełka.

4 komentarze :

  1. nie masz pojęcia jak mnie denerwują te przedświąteczne reklamy i choinki :/
    ja dopiero myślę o tym w grudniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, faktem, że nad prezentami myślę w tym roku szybciej. Wszystko przez to, że w zeszłe święte zobaczyłam co oznacza "gorączka świąteczna":-)

      Usuń
  2. Mnie też przeokropnie denerwują te ozdoby i inne świąteczne cuda, tym bardziej, że to połowa listopada a do użycia ich jeszcze daleko. Najśmieszniejsze jest to, że owe cuda będą zalegać w sklepach jeszcze dłuuugo po świętach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamienią je w sklepach dopiero na jajeczka i kurczaczki..czyli w lutym;-)

      Usuń

Po usłyszeniu sygnału..