sth

Kupiłam przyrząd do krojenia jajek na twardo w plastry. Jestem zachwycona. 
Z jednej strony nie wiem czemu tyle lat czekałam, aby nabyć to narzędzie. Z drugiej częściowo wiem...mam lekki opór przez zakupami do czegokolwiek do kuchni, bo istnieje dużo ryzyko, że postoi i pokurzy się. Dodatkowo zalega w szafce i zabiera miejsce, tudzież spada na ręce jak się szuka oliwy z oliwek. Przykłady: maszynka do gofrów, parowar, blender czy jakieś bliżej nie określone podkładki bambusowe. Za to jajka mam pokrojone zawodowo. A jaka jest pierwotna satysfakcja, gdy człowiek opuszcza wielostrunową gilotynę.

Małe śliczne ptaszki na moim balkonie z takim wdziękiem i entuzjazmem rozrywają kawał słoniny. Dziobki małe, ale krzepe mają. Od razu wizualizuje sobie Hitchcockowskie sceny.

* * *

Kto ma dobry przepis na polewę czekoladową, taką old-fashioned, gotowaną w rondelku, z kakao? (Żadne tam rozpuszczane czekolady, to nie ten smak).





3 komentarze :

  1. taki przyrząd i ja posiadam :)
    właśnie nosi mnie na parowar już jakiś czas :D czemu Twój zalega? pora gotować w ten sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba muszę się w takie zaopatrzyć w takim razie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jajkownica jest niezbędna, lepiej późno niż wcale ;-) a wyciskarkę do czosnku posiadasz??? he, he, taki joke, bo na pewno masz ;-))) a wujka googla o polewę pytała?

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..