xmas

Dzień zaczął się bardzo dobrze.
To znaczy - wylałam kawę, ale spoko - na podłogę. A nie, jak trzy dni wcześniej na siebie i klawiaturę. Bardzo porządna te klawiatury HP tak na marginesie. Wytrząsam z niej, co się da, przecieram serwetką i wszystko gra.

I tak sobie siedzę w tej pracy, gdzie niemal nikogo już nie ma. Podłoga mi pięknie świątecznie kawą pachnie - jest cudnie. Zostaje powypisywać na żółtych karteczkach logistykę ostatnich zakupów. Boszzz jak wyglądałoby ludzkie życie bez tych żółtych karteczek? Bez karteczek i nalepek do sedesu, jak ostatnio ustaliłyśmy. Nawet nie chce myśleć na ten temat.

Tegoroczne święta są znośne, zwłaszcza od momentu, gdy wiem, że mam już kupione i popakowane prezenty. Poczucie bezpieczeństwa, że nie trzeba biegać za kolejnymi łupami buduje spokojniejszą atmosferę. Oczywiście Włóczykij może powiedzieć niemal to samo.  Kojarzycie scene z "Love actually", jak w centrum handlowym Emma mówi "zajmij się czymś przez 10 minut, a ja załatwię prezenty dla naszych matek"? To ja też jestem takim aniołem. Najszybciej idzie mi jednak z prezentami dla czworonogów. Zawsze doceniają świąteczne podarki. Co kupiłyście swoim? Obiecuje, że nie wygadam!

Wczoraj oglądaliśmy chyba z 4 odcinki Homeland. Dopiero pierwsze odcinki, pierwszego sezonu, ale wiecie co? CHYBA WPADŁAM NA TROP. Zobaczycie, że okaże się, że z Saulem jest coś nie tak. Obawiam się tylko, że Carrie skończy w jakimś wariatkowie.

A choinki w tym roku mamy naprawdę ekstremalne.



2 komentarze :

  1. choinki bardzo oryginalne :D

    u mnie też już prezenty kupione nawet ba spakowane :)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..