where is the sun?

Stwierdzam, że moje życie jest zasilane baterią słoneczną. Zazwyczaj od października do grudnia, ciągnę na rezerwie z lata. Niestety od stycznia przypomina to już raczej marną wegetację. Owszem, wstaje rano, choć niechętnie otwieram oko. Zdarza się, że i pranie wstawię i rozwieszę, ale to raczej drgawki tudzież odruchy pnia mózgu niż świadome działanie. Nie wiem co robią Finowie, czytałam kiedyś o grupach wsparcia, ale wiem, że mieszkańcy arktycznej Kanady ponoć z braku promieni słonecznych jedzą wątrobę fok. A może to wieloryby były. Tak czy owak, czym człowiek ma się ratować jeśli brak mu czasu na grupę wsparcia, a za foką biegać po zoo nie będzie?

Powiedzmy też sobie szczerze, że to co czasem wychodzi zza chmur, to koło słońca chyba nawet nie stało. Bardziej przypomina to machnięcie po twarzy jarzeniówką. Ja mówię o braku SŁOŃCA, padającego pod odpowiednim kątem, natężeniem i o odpowiedniej barwie.

Reasumując: do marca mam przerąbane, jakieś sugestie?

W dodatku, dziś w nocy znowu miałam pobudkę o 3.00, ze względu na uprzejmość mojego zęba. A raczej jego braku. Pierwszą informacją jaką poczęstował mnie fejsbuczek to była reklama koszulek drukowanych w 3D. No piękne, tylko zwierząt nie było tych co chciałam. Gdzie wydry i zebry, ja się pytam?! Bliżej poranka miałam już dość życia, ale za to śniadanie Włóczykijowi zrobiłam. Do pionu sprowadziła mnie też Tara, bo szósta nie szósta, dawaj mi tu pańcia jedzenie, a nie jakieś internetowe srety czytasz!

Obok "po co światu mężczyźni" zaczęłam czytać "Plan na życie: żyć długo i szczęśliwie". Czyta się lekko i przyjemnie, a fabula wciąga. Tylko czy rzeczywiście każda się zgodzi z zasadą, że "jak facet mówi, że nie chce dzieci, to znaczy, że ich nie chce. Wiej, więc dziewczyno"? Hm....ustalmy, że posiadanie dzieci nie jest porównywalne z kupieniem nowych spodni. Każdy się może lękać, ale żeby tak od razu wiać? No nie wiem. 














2 komentarze :

  1. oj, mnie też strrrraszzzzliwieeeeee brak takiego mocnego, dającego po gałkach ocznych słońca! czekam niecierpliwie...

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, tak, ja już też zaczynam cierpieć, a i nastrój za chwilę będzie leżał jak długi i cienko śpiewał :)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..