(no) words

Sprawozdanie z placu boju: zamówiłyśmy sobie dzisiaj w pracy Pana, co to miał nam zamki ponaprawiać i nie do końca wiem, czy oto nam chodziło, bowiem podczas jakże uczynnych aktywności oczom mym ukazały się w pełnej krasie tak zwane plecy hydraulika,  a raczej ich wiadome zakończenie. To tak w gratisie na początek weekendu.

No nic. Jak doszłam do siebie, to postanowiłam poszukać szybciutko przepis na mule, co to je szykuje na obiad. Nieco mnie zniechęcono "zeskrobać narośle i oberwać bisiory, wyglądające jak broda". Matko jedyna, ja nie chce niczego obrywać niczym z American Horror Story, tylko zjeść porządny, śródziemnomorski obiad!To trochę nie na moje nerwy, chociaż - UWAGA - wyszło przed chwilą słońce, dzięki czemu nawet nie mam ochoty wpełznąć pod kanapę i się pod nią zmumifikować, pokrywając stosem pajęczyn. Wykluła się nawet myśl, no może coś na jej kształt (nie wiem, jak to nazwać, żeby jej nie spłoszyć), ale ... żeby tak nie spać cały czas? Tylko...aktywnie ...posprzątać? No dobra, mogę też iść na długi spacer. Hm..

A, i żeby była jasność. Ostatnio płacę w domu za błędy językowe, bo jak się spieszę to ograniczam się do minimum i nie odmieniam wyrazów. W OGÓLE. Wymyśliłam przy kawie strategię obronną, chroniącą mnie przez ewentualnym bankructwem. To nie są błędy, ja się tylko wpasowuje w trendy dyskusji odnośnie odmiany poszczególnych słów w języku polskim i ich roli w życiu jednostki i wpływu na losy tejże (sic?!). No i jak? Przejdzie?




















2 komentarze :

  1. Przejdzie, wszystko przejdzie! Zwłaszcza, gdy stan taki utrzymuje się po obejrzeniu wspomnianego rowu mariańskiego, a raczej hydraulicznego. :)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..