sleep (away)

Dopadła mnie miesiąc temu jakaś zdechlizna. A może nawet i z dwa miesiące temu. Tracę już rachubę. Mam ochotę spać 23 godziny na dobę, a to i tak mało. We łbie mnie co rano kręci, a światło zwiastujące nastanie nowego dnia to istne zło. 

Z innej beczki to:

1. Włóczykij wyjechał w kilkudniową delegację zostawiając mnie z duchem. Tak, to nie jest śmieszne. On się uaktywnia w nocy. Na drugi raz jak będzie sobie wyjeżdżać to ma mnie zabierać ze sobą. Albo niech chociaż nasze dziewczynki zabiera do torby, a mi zagwarantuje jakąś kawalerkę w mieście. Nade mną ma być rodzina z siedmiorgiem dzieci, pode mnie wielbiciel nocnych prac remontowych, po jednej stronie może być fan meczów, a z drugiej jakaś parka, co to się kłóci non stop. Głośno. Mi to przeszkadzać nie będzie. Słuchowisko może być nawet ciekawą formą rozrywki. Będę siedzieć w fotelu i popijać herbatkę. 

2. Rozprawiałam już chyba kiedyś o tym, jak to w tym kraju wydaje się już chyba wszystko i o wszystkim. W księgarni trzeba się przebić niemal młotem pneumatycznym przez książki celebrytów - trzeźwiejących, po rozwodach, skandalach z seks taśmą, wyginających się pod udawanym seksapilem. Następnie mamy wachlarz pań, które upiekły szarlotkę z przepisu babci, a potem przeniosły się do domku nad jeziorem i odkryły objawienia o sposobach na życie lub orgazmach wielokrotnych. Nic więc dziwnego, że istnieje zjawisko takie jak self publishing. Przykre, że taki autorzyna nie inwestuje kilku złotych w korektę czy redakcję, bo potem człowiek zastanawia się czy zgłupiał do reszty czy rzeczywiście "fajny" stał się już standardowym przymiotnikiem. Rozumiem, że w przedwojennych publikacjach można było spotkać "nakładem własnym autora" i powiedzmy sobie szczerze, było to najczęściej jakieś niespełnione dzieło literackie hrabiego grafomana, ale teraz? Może to też jakieś hrabiny. SPOKO. Nikt nikogo nie zmusza do kupna, tylko tych drzew szkoda. 

Mule po marynarsku może i byłyby super, ale biedronkowe są jakieś wyjątkowo wychudzone.









4 komentarze :

  1. Może to ten duch wysysa z Ciebie energię? Ze mnie na pewno, może nawet to ten sam... Czekam wciąż na ciepłe dni, bo mnie ta zima i czas przejściowy dobijają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorsze są skoki - jednego dnia jest 15/18 stopni, a drugiego ledwo 4 stopnie.
      Osiwieje.

      Usuń

Po usłyszeniu sygnału..