today

Sprawa z frontu ma się tak, że:

1/ wracając z pracy nastawiam pranie. Ten moment przeglądania t-shirtów Włóczykija, kiedy zastanawiasz się dlaczego ów biały materiał ma tyle licznych zagadkowych plam w różnych kolorach i odcieniach - bezcenne. Nawet nie muszę go już pytać co to takiego. I tak otrzymałabym odpowiedź " napiękniejsze chwile mojego życia".

2/ pozostając w tematyce gastronomicznej - popełniłam taki vege gulasz z kasza jaglaną, że powinnam chyba napisać jakąś pieść dziadowską, żeby pamięć o tym nie minęła. Moja zasługa jest w tym żadna, a przynajmniej bardzo nędzna, bo po prostu użyłam wina, pomidorów i przede wszystkim przyprawy, którą rodziciele przywieźli z wakacji, a której skład jest mi nie do końca znany.

3/ codzienny powrót Włóczykija, a nie daj Bóg z delegacji, nasuwa pewne wnioski. Jako, że wita go partnerka i dwie suki to zgadnijcie: kogo dłużej całuje i tuli oraz kogo nosi na rękach, a kogo w ogóle?
Nie pocieszajcie mnie, ja to rozumiem. Są młodsze, mają mniejsze tyłki i osiem cycków, a druga nawet jedenaście. No i ja nie sikam na jego widok. Może to w tym tkwi sekret.

Co robiłyście spektakularnego podczas zaćmienia Słońca? Bo ja stałam w kolejce w żabce po ibuprom i płaciłam rachunki telefoniczne.



 Próbowałam zrobić zdjęcie zaćmienia. Widzicie ten mały czerwony punk na czarnej dyskietce? 
To jest właśnie zaćmienie.


 

A to jest podobno nasz klimatyzator.




1 komentarz :

  1. Haha, aj law ju!
    Ja w czasie zaćmienia smarkałam i chrychałam pod kołdrą, a w przerwach próbowałam patrzeć w słońce przez okno, co dało podobny skutek, jak na Twoim zdjęciu. Tyle, że na mojej gałce ocznej. ;)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..