spring

Pogoda w ostatni weekend była tak wiosenna i piękna, że aż w sam raz na nasionka na balkon - pomyślałam. A u mnie od pomyślenie do sklepu internetowego biegnie dość szeroka, prosta i wyłożona polerowaną posadzką, odsłonięta od wiatrów i zamieci niedługa alejka, to nasionka zostały dodatkowe do koszyka. Ku mojej uciesze paczkę otrzymałam już następnego dnia. Wiedzą jak traktować klientów. Szkoda, że dostałam ponad 5 litrów preparatów do czyszczenia basenu. Dzwoni tam piszę i błagam - basen chociaż teraz dorzućcie skoro już tak rozochocicie. Bez zbędnej histerii. 
Pogoda co prawda ma się popsuć nadchodzącego weekendu i zahaczyć o śnieg z deszczem, ale nasionek przecież nie odwołam skoro obiecałam im już nowy dom.

Natomiast Effie wystawiła mi wczoraj monodramat pt. "mucha w sypialni". Słodkości, doprawdy. Tara tylko biedna przy tym była, bo chyba nie rozumiała tego wewnętrznego rozedrgania swojej siostry. "Nie, to wykluczone! Nie usnę, póki ona żyje. Wychodzę. A Ty co się gapisz i nic nie robisz? Albo nie. Wracam, sama stawie jej czoła. Albo wiesz co? Zabije ją. Tak, zabije. Podsadź mnie. o dobra, nie podsadzaj. Strąć ją. Złap w dłoń i daj. Albo nie, jednak wychodzę z tego pomieszczenia. Spać się nie da. Czekaj! Wracam!". Pies czuwał w napięciu, fukanie, skakanie, truptanie w miejscu, zakończone zjedzeniem ów muchy przez Tarę.


albo spring rolls?


1 komentarz :

  1. Hej. Spodobał mi się twój blog, więc zostałaś nominowana do Liebster Blog Award! :) Zapraszam tutaj po pytania ;)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..