sth about..


Historie z poczty i apteki są według mnie podstawą do niejednego filmu. Człowiek się martwi, że jego życie szarzeje, a tu wystarczy wstąpić z kopertą na pocztę. Tak, więc byłam. Wczoraj.

Kolejki w sumie nie było i wszystko odbyło się dość sprawnie. Jak wchodziłam na pocztę to przy jednym okienku stała pewna Pani i kupowała znaczki, długopis i pocztówki. Jak wychodziłam, to ta sama Pani dalej stała przy ów okienku i kupowała znaczki, długopis i pocztówki. Gęba to się jej nie zamykała ani na sekundę. Ja nie wiem, jak ona oddychała - zapewne jak kobziarz, bo nie wyłapałam momentu zaczerpnięcia przez nią powietrza. Pani z okienka pocztowego dzielnie podawała jej szóstą pocztówkę, którą ta oglądała i odrzucała, po czym prosiła o trzydziesty długopis, którym pisała na osobnej karteczce. Musi pisać dobrze, ale tak bardzo dobrze - tłumaczyła. W MIĘDZYCZASIE opowiadała o swej zaiste fascynującej rodzinie. A to o synu, co to choruje, ale do pracy chodzi. Dzielny chłopak. Wszystko dzięki zbawiennemu wpływowi szałwiowych pastylek, co to w aptece można kupić lub przy kasach w Społem. Proszę jednak zapamiętać, że pastylki z lipy czy dzikiej róży to nie dają za wiele, tylko się do zębów przyklejają, ale lipowe to istne cudo. A wnuczek Mateuszek bardzo lubi miętowe i za nic nie chce spróbować innych (jak słyszę zdrobnienie Mateuszek to od razu podśpiewuje "zjadł siedem tłustych muszek"). Ja sobie wyszłam z poczty z pokwitowaniem nadania przesyłki, a ta biedna kobiecina w okienku została z katarynką. Kierownik poczty winien wystawić swej pracownicy order albo zafundować porządny weekend w spa. Ja bym udusiła tą babę już przy trzecim długopisie i pocztówce. Są tacy ludzie co to do osiedlowych sklepików i na pocztę przychodzą na występy. Pal diabli, jak na poczcie jest kilka okienek czy kilka kas w sklepie, ale jak jest jedna to tworzy się kolejka, bo taka kobziara blokuje cały ruch i mamy w spożywczaku kolejkę na dwadzieścia głów. Człowiekowi sok się w ręce zagotowuje, a ta artystka miejscowa kupuje 20 dekagramów kruchych ciasteczek tudzież wafelków i jest dopiero przy narodzinach Mojżesza i puszcza go na rzekę w tym nieszczęsnym koszyczku, a przed nią jeszcze calutki Stary Testament...


A na poczcie obok książek i gazet, wafelki i naturalne mydełka. Z gliceryną. Omija mnie jakaś pocztowa rewolucja.
















2 komentarze :

  1. hihihi :) no daj się kobiecie towarzysko udzielić! może biedna, samotna i nie ma z kim porozmawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. o matko...chyba bym zwariowała!
    pyszności u Ciebie na talerzu :)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..