what's now?

Staram się, aby to co mnie ostatnio wkurza zarosło, tak powolutku.Mimo to, trochę się denerwuje, a trochę sobie tłumaczę, że to bez sensu. Ale weź się człowieku nie denerwuj, kiedy co chwile pojawiają się kwiatki w stylu: chodź, doradzę Tobie, jak żyć. Albo kiedy oczekuje się szczerości, a po jej otrzymaniu jest się obrażonym. A już najbardziej wkurza mnie, jedna frakcja: rodzina. Z tych więzów zawsze wychodzą największe dziwactwa: gdy jedni się obrażają, to drudzy nie rozmawiają z trzecimi, więc Ci pierwsi zapominają o kulturze i okazuje się, że tworzą front z trzecimi. Thank you, good night.

W radiu mówili, że w Polsce wystąpi w tym tygodniu zjawisko trąb powietrznych. Dla przykładu podano, że w Stanach Zjednoczonych występuje ich średnio 1500 w roku. I teraz tak się zastanawiam, którędy to wszystko u mnie wyjdzie, bo może to na mnie należałoby mówić per "tornadziątko". Atakuje chyba z podobną częstotliwością i to zwłaszcza o poranku, kiedy to Włóczykij jeszcze nie zdąży odlepić powiek, a już ma wbite żądło w czoło. Przynajmniej krew mu dobrze w żyłach krąży. Gdybym mu tych afer nie robiła to by krew się zastała, a tak to ma to krążenie dobre i czuje, że żyje. A ja jadę dalej.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mi to nic nie pomaga. Nie czuje się lżej. Może powinnam iść do księgarni i kupić sobie 3486756 książek i wyjechać do jakieś puszczy i cały dzień leżeć na trawie. Chociaż nie, to by wymagało wyjścia z nory. Fotel jest wystarczający. A więc, siedzieć w fotelu i czytać te wszystkie książki. A potem wrócę do domu i kupie sobie papugę, którą nazwę Hermenegilda. I dalej będę czytać. A jak się skończą to pójdę kupić następną partię. Będę tak czytać, a mój mózg będzie efektywnie spalać kalorie. To będzie niczym tur de frąs.

A może bym coś zbiła? Tylko, co?!





2 komentarze :

Po usłyszeniu sygnału..