night

Nie lubię jak T. wychodzi na pół nocy, a już tym bardziej jak gdzieś wyjeżdża. W ciągu dnia jest spokojnie, nikt nie robi bałaganu, nie muszę gotować ale śpi się fatalnie. I tak na przykład w przyszłym tygodniu T. wybiera się na koncert i męski wieczór, a już wiem, że mam noc z głowy. Zawsze, ale to zawsze budzę się wtedy o 2 nocy z jakiegoś przerażającego snu. A gdy słyszę nocne mlaskanie i siorbanie dobiegające z kuchni to nie pomyślę, że to Effie czy Tara zechciały dokończyć obiad. To chyba oczywiste, że głodne zombie włamały mi się do domu i najpierw wyjedzą psią karmę po czym ruszą do sypialni po mnie i psy. 



6 komentarzy :

  1. mmm jak patrzę na ten kubeczek to narałam straszliwej ochoty na moje karmelowe cappucino ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, jak dobrze, że jest nas więcej! ;)

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..