all

Od co najmniej trzech miesięcy powtarzam sobie, że muszę przeprowadzić się do nowego telefonu. Notorycznie to odwlekam, bo nie jest on taki stary a ja przywiązuje się jak stary kundel. Niestety gniazdo do ładowarki się rozlazło i podłączanie trwa coraz dłużej (sama ładowarka też się zepsuła i muszę żebrać przed T. aby użyczył mi swojej). Któregoś dnia po prostu rzucę telefonem o ścianę i problem rozwiąże się niemal sam. 

A w związku z przestojem w odcinkach "Chirurgów", zaprzyjaźniłam się z serialem "Downtown Abbey". Myślałam, że może być dość sztywno, ale nie. O nie! Już w drugim odcinku mamy nieżywego kochanka w łóżku mocno arystokratycznej panienki i uroczą teściową z tekstem "wie o tym ambasador Turcji, ale nie możemy go otruć, I SUPPOSE....". Teściowie to bardzo wdzięczny materiał dla scenarzystów, odwrotnie niż w życiu.

W międzyczasie pakowanie prezentów. To chyba najlepsza cześć świąt.



xmas

A wczoraj w sklepie byłam świadkiem pięknej, przedświątecznej scenki rodzajowej, która skurczyła mój zalążek instynktu macierzyńskiego. Mianowicie na szczycie schodów stała sobie blond dziewczynka, w wieku lat pięciu - a obok jej mama. Dziewczynka była CZERWONA NICZYM SZATAN, miała zaciśnięte oczy, wyszczerzone zęby i emitowała z siebie coś w rodzaju ryku połączonego z wyciem. Nie wiem dokładnie, o co poszło - jelonka Bambi czy "Barbie jedzie na wakacje" - matka z uporem próbowała jej coś wytłumaczyć, ale na moje oko bez egzorcyzmów nie było szans na nawiązanie kontaktu. Doprawdy, dzieciństwo to taki MAGICZNY OKRES W ŻYCIU CZŁOWIEKA.

W Pepco nie było na szczęście za dużo dzieci. Za to wśród zabawek i ciuszków uwijali się spoceni rodzice, uprawiając w drodze do kasy wyliczankę: "Syrenka była w zeszłym roku, Barbie baletnice kupuje babcia, Konika do Barbie ma kupić Helena. Nie ma wyjścia zostaje samochód Barbie. A może ta Barbie Zombie?".

Ja przestaje się dziwić rodzicom, że zostawiają swoje pociechy na 14 dni i nocy w całodobowym przedszkolu lub wysyłają je na zimowiska, kolonie, obozy, zielone szkoły, bo rzekomo pracują lub wygrali wycieczkę na dwóch osób. Ja się tylko dziwie, że po nie w ogóle WRACAJĄ aby je zabrać. Oczywiście dobrze, że zostają bez rodziców na 14 dni a nie czteroletni wyjazd mamy i taty na placówkę.    

PS. Podczas tworzenia tegorocznej choinki okazało się, że mrówki przeprowadziły szturm na mój salon ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz?



A tak wyglądała w tak zwanym międzyczasie. 








akwarium

Oddany należycie klimat spiskowo-szpiegowski. Czysty, surowy przekaz. Pomimo napiętej akcji, narracja jest niezwykle spokojna. 

"Rubel za wejście, dwa za wyjście. To znaczy, że wstąpić do organizacji jest trudno, ale znacznie trudniej ją opuścić. Teoretycznie dla wszystkich jej członków przewidziano tylko jedno wyjście: przez komin. Dla jednych z najwyższymi honorami, dla innych hańbiące, ale komin jest jeden."


name

Dostałyśmy w pracy nowe kalendarze. Największa frajdą są imieniny - Teofila, Bonawentury, Teodozjusza i Chryzogona. 

"Kochanie, jak będziemy mieli synka to koniecznie Chryzogon", "A gdyby była córka? No to może Rufina? albo Wszemiła!" Piękne, staropolskie imiona, ale proszę o pierwszą odpowiedź jaka się nasuwa dla KOGO ona taka miła?

W pracy ostatnio przewinęła mi się "WIRGINIA" z bardzo psim nazwiskiem - owczarek, czy jamnik. W takiej sytuacji nie wiem już co lepsze - Wszemiła, czy Wirginia. Jestem przekonana, że gdybym mieszkała w starym, pięknym wiktoriańskim domu w Kalifornii to wybrałabym Wirginie.
Rodzice to lubią tak na starcie dziecko wyposażyć w jakąś Izaurę czy Rodryga. Masz dziecko i baw się dobrze z Chryzogonem na liście obecności w podstawówce. Na pewno jak dorośniesz to zrozumiesz, że to dla Twego dobra było.

Wiem, co mówię. Walczyłam przez dziesięć lat edukacji z otaczającym mnie światem, dziwiąc się jednocześnie swym rodzicom, że od początku mego życia postanowi mnie zmierzyć z ludzką krytyką. 

Polecam
Jessica Wu. 



o tym, że ..

Humoru po weekendzie za dobrego nie mam, albowiem koleżanka postanowiła się obrazić, nie mówiąc nikomu co jest tego powodem. Tak więc mina z serii "czy my się znamy? .. bo nie przypuszczam" zdominowała wyjazd. 

No więc przyszłam do pracy, żeby odpocząć i co? I nie wyjdzie, bo niemal każdy - czy to z pracy czy z rodziny - ma w tym tygodniu jakiś bliżej nieokreślony problem. Człowiek stara się coś robić w dobrej wierze a i tak musi się nasłuchać, jaki jest niedobry. Co oczywiście powoduje, że ma się ochotę wejść pod stół i wyć. 

Idę chyba poszukać jakiegoś fajnego wątku na forum, najlepiej z awantura w tle. 





















about

Z ciuchów jestem w stanie kupić komuś chyba tylko piżamę. Siostrzenica T. miała dostać sukienkę ale złośliwi producenci odzieży dziecięcej raz stosują wiek, raz wzrost, a raz coś co nie wiadomo czym jest i znane jest chyba tylko matkom. Słowo daję, że nawet jeśli stosowałabym metodę ekstrapolacji, zakładając przyrost roczny i zaczynając swe obliczenia od ów siostrzenicy to i tak kupiłabym kieckę dwa razy za dużą. W końcu nie wszystkie pięcioletnie dziewczynki mają tyle samo wzrostu. Dostanie łyżwy. 

Prawdę powiedziawszy, od niemal dwóch lat moda damska w ogóle mnie nie porywa. W szczególności sukienki. Często nawet te wiszące na manekinach odznaczają im brzuch. MANEKINOM, rozumiecie? Tym bardziej, nie wiem jak to miałby dobrze wyglądać na ludzkiej istocie. I o co chodzi, że coraz więcej ubrań ma sobie poliester?! Człowiek wygląda w tym jak Sophie w "Dwóch spłukanych dziewczynach". Zdecydowanie wole zwisające wszędzie oversize.

Z innych spostrzeżeń to urlop w grudniu szykuje mi się pod znakiem pieczenia pierników, sprzątania przedświątecznego i pochłaniania książek. Dni do urlopu: cztery. Zakupione książki:10. Gdyby ktoś z Was też planował poczytać to polecam akcję rozdawania ebooków o TU.

Tyle w temacie.


hm

Z prezentami dla mnie nie jest łatwo - jak wiadomo - jestem zodiakalnym Bliźniakiem i miewam przez to rozdwojenie jaźni. Zapewne dlatego na Mikołaja dostałam wegańskie książki kucharskie i mięso.

Aż się muszę pozbierać do kupy po tym wszystkim.
Siedzę od rana taka natchniona, dłubię w danych i rozmyślam.
Hm.


Już po śniadaniu.
Jarmuż, kiwi, sok jabłkowy.




monday

Miałam napisać coś wzniosłego ideologicznie, ale od rana jest mi zimno i drapie mnie w gardle. Nie wiem czy mnie zawiało, no bo gdzie skoro przez ostatnie dwa dni głównie w domu siedziałam. I w ogóle jestem taka dziś niezdecydowana w kwestii nastroju. Nie wiem, czy bardziej wolałabym się rozpłakać, czy komuś dać w gębę. Nie wiem, zastanawiam się jeszcze. Dlaczego człowiek nie może zapaść w sen zimowy i obudzić się na początku marca? Najlepiej szczupły i z pięknymi mięśniami?






all I want for christmas

Bieganina przedświąteczna jest nie dla mnie. Stresuje mnie. W tym roku wszystko zostało zorganizowane wcześniej. Tylko liczba pokoi zarezerwowanych na sylwestra wynosi ZERO.

Wprawdzie nie biegam po sklepach za majonezem kieleckim i nie wycinam z "Tiny" przepisów na kluski z makiem ale pewnie przedsięwzięcia zostały poczynione. Choinka też już prawie gotowa. Z patyków i gałęzi. Pobiega się tylko za jakimiś pachnącymi i kolorowymi pierdółkami.

Sprzątanie też w toku. Mam chwile, kiedy uważam, że jedna izba dla całej rodziny, klepisko i piec pośrodku chałupy to nie było takie głupie rozwiązanie. A staropolski przepis na przedświąteczne porządki? Wino, bacik i sześć dziewek służebnych. Jaka szkoda, że tak nie dam rady. 

Czas na przeszukiwanie wegańskich przepisów na święta. Jakieś pomysły?




café de flore

Ponadczasowa miłość. Braterstwo dusz. Obietnice, ideały i przyrzeczenia. Melancholijne, francuskie brzmienia Sophie Hunger. Rytmiczna, kołysząca Elisapie Isaac oraz Pink Floyd. Muzyka cudownie spojona z fabułą.  






december

Jeśli chodzi o Boże Narodzenie to w zasadzie jestem prezentowo zaspokojona. W ostatnim czasie dostaje mnóstwo paczek, że zaczynam się z kurierami pojednawczo pozdrawiać. Co prawda sama je zamówiłam i opłaciłam, więc wykluczony zostaje element zaskoczenia (dodatkowo zawartość przeznaczona jest dla kogoś innego) ale i tak przyjemnym uczuciem jest fakt otrzymania paczki. Może powinnam pracować w zaopatrzeniu? To jaki kolejny punkt przygotowań?



  








introducing

Melduje posłusznie, że rodzinka mi się powiększyła. 
Kejsi.

Wraz z rodzeństwem odebrano ją interwencyjnie. Jest maleńka i strasznie żarta. Miskę jedzenia połyka na jednym wdechu. Strasznie mnie plecy bolą, gdy się nią zajmuję. Wszak śpiący nam na brzuchu szczeniak to ogromna odpowiedzialność i powinno się siedzieć w całkowitym bezruchu. I w ogóle to dziękuję TOZ-towi, że nam Kejsi zwiastowali.