xmas

A wczoraj w sklepie byłam świadkiem pięknej, przedświątecznej scenki rodzajowej, która skurczyła mój zalążek instynktu macierzyńskiego. Mianowicie na szczycie schodów stała sobie blond dziewczynka, w wieku lat pięciu - a obok jej mama. Dziewczynka była CZERWONA NICZYM SZATAN, miała zaciśnięte oczy, wyszczerzone zęby i emitowała z siebie coś w rodzaju ryku połączonego z wyciem. Nie wiem dokładnie, o co poszło - jelonka Bambi czy "Barbie jedzie na wakacje" - matka z uporem próbowała jej coś wytłumaczyć, ale na moje oko bez egzorcyzmów nie było szans na nawiązanie kontaktu. Doprawdy, dzieciństwo to taki MAGICZNY OKRES W ŻYCIU CZŁOWIEKA.

W Pepco nie było na szczęście za dużo dzieci. Za to wśród zabawek i ciuszków uwijali się spoceni rodzice, uprawiając w drodze do kasy wyliczankę: "Syrenka była w zeszłym roku, Barbie baletnice kupuje babcia, Konika do Barbie ma kupić Helena. Nie ma wyjścia zostaje samochód Barbie. A może ta Barbie Zombie?".

Ja przestaje się dziwić rodzicom, że zostawiają swoje pociechy na 14 dni i nocy w całodobowym przedszkolu lub wysyłają je na zimowiska, kolonie, obozy, zielone szkoły, bo rzekomo pracują lub wygrali wycieczkę na dwóch osób. Ja się tylko dziwie, że po nie w ogóle WRACAJĄ aby je zabrać. Oczywiście dobrze, że zostają bez rodziców na 14 dni a nie czteroletni wyjazd mamy i taty na placówkę.    

PS. Podczas tworzenia tegorocznej choinki okazało się, że mrówki przeprowadziły szturm na mój salon ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz?



A tak wyglądała w tak zwanym międzyczasie. 








1 komentarz :

  1. Hehe choinka ciekawa ;)
    No tak sama mam dzieciaczki i staram sie nie dopuszczać do takich sytuacji

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..