new year

Zimny start. Na dodatek parę dni temu pokręciło mi szyje, kark i plecy. Wykluczam krzywe spanie, więc to już chyba starość. Mam nadzieję, że nie będę miała garba, bo już ogóle ominie mnie czesanie (w pierwsze dni nie mogłam podnieść ręki). Za to będę mogła przebrać się w halloween w czarną pelerynę i chodzić po wsiach i straszyć. Pod warunkiem, że takich drakońskich mrozów nie będzie. 

Jutro wykopie najgrubszy sweter z szafy i emu, celem wywleczenia się do biura. Dostałam dziś na pocztę ofertę urlopu w lodowym hotelu. Nie powiem - wstrzelili się. Jak pomyśle, że są istoty ludzki, które z własnej nie przymuszonej woli i spore pieniądze nocują w skutym lodem hotelu to .. w sumie to od dawna mam wyrobione zdanie na temat ludzkości. A ludzkość co rusz mnie w tym utwierdza, wystarczy obejrzeć wiadomości.

A dialogi z "Downtown Abbey" to powinny dostać Oskara. I jeszcze sceny z Maggie Smith. W międzyczasie próbuje skończyć jakieś pięć książek i zaczęłam szóstą. Oczu brakuje i czasu.


 A taki zrobiłam sobie kolor paznokci. Idealnie pasuje do ofiary zamarznięcia, czyż nie?

 


6 komentarzy :

  1. oj tak, ja tez nienawidzę mrozów :/ piję hektolitry gorącej herbaty. za lodowe wakacje to ja dziękuję...

    fajny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być teraz gdzieś hen daleko w cieple..

      Usuń
  2. Jakie książki teraz czytasz?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj dopiero co skończyłam "Trafny wybór" J.K. Rowling, jest jeszcze Wirginia Woolf "Siedem szkiców", "Podróż w głąb siebie" Sissona Colina i wegańskie poradniki:)

      Niestety żadnych kryminałów;)

      Usuń
  3. ciekawy post :)
    zapraszam do mnie :)
    claudelline.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..