the theory of everything

Warto go zobaczyć, chociaż zostawia pewien niedosyt. Niewątpliwie zapragnęłam zapoznać się z "Krótką historią czasu" S. Hawkinga. Tylko zastanawiam się czy we wszystkim na prawdę chodzi o miłość i tak zwaną "powinność"? 


monday

Horoskop na dziś: w miłości ciężko coś przewidywać.
A to Ci dopiero konkret.

Są jednak takie dni, kiedy myślę, że faceci to niereformowalne dekle. Nawet jeśli przystojni, inteligentni i zabawni to jak im już opadnie ta klapka we łbie to klękajcie wszystkie narody. Testosteron hamuje im wtedy logiczne myślenie i jedyne co pozostaje pomyśleć sobie w duchu "no co zrobisz? przecież go nie zabijesz, b on chory jest. To chory człowiek!" Facecizm. 

Ale my tu o pierdołach a tu wiosna idzie:)



easy recipe



Okna umyte? Bo u mnie nie.

Natomiast wracając do kulinariów to chciałabym podjąć kartoflaną dyskusję. Nigdy nie przepadałam za ziemniakami. Czas i obróbka ziemniaka nie może sięgać granic absurdu, więc ziemniak ma się tylko umyć, wejść do piernika i wyjść jadalny. Inna sprawa, że od wczoraj cierpię z przeżarcia. Obżarłam się kanapeczek ze szczypiorkiem, pietruszką i innymi dekoracjami ale przede wszystkim  serem z ziemniaka. Tak, ser z ziemniaka. Prosty, żółty i pachnący.


 Co do chleba to nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam taki z nalepką na skórce. Jak byłam mała to u dziadków był takowy podawany najczęściej z masełkiem. Ten ponoć też taki Eko i bliski natury -  wytwórca przysięga, że w chlebie jest tylko to co kładło się ze sto lat temu, czyli żadnych polepszaczy, ludzkich włosów i sznurków. 

 

A wracając do ser z ziemniaka i jego prostoty to podkreślę, że jest pyszny zwłaszcza na drugi dzień. I wiecie co jeszcze? Weganizm nie jest nudny, śmiem twierdzić, że każdy weganin jest niezwykle szalonym i kreatywnym człowiekiem. 

Składniki na ser z ziemniaka:
Dwa duże ziemniaki
Marchewka
½ szklanki płatków drożdżowych
Sól, pieprz, papryka słodka
¼ szklanki oleju
Kilka łyżek bulionu warzywnego (opcjonalnie)


Przygotowanie:
Warzywa wyszorowałam i bez obierania* ugotowałam do miękkości. Po odcedzeniu i przestygnięciu warzyw (nie obierałam) zblenderowałam je z resztą składników.  Jeżeli masa wydaje się za gęsta to można dodać kilka łyżek wody np. tej w której gotowały się warzywa.  Przyprawy to dla mnie kwestia gustu, dlatego można oprócz soli i pieprzu dodać co w duszy gra – kurkumę, chili, kumin.

 

* babcie zawsze mówiły - owoców i warzyw nie obieraj ze skórki! Wszystko, co najcenniejsze znajduje się tuż pod nią. True!

really

Nie ogarnia mnie świąteczny nastrój. Okien też nie mam umytych, a wiadomym jest, że czyste okna objawiają Wielkanoc (zaraz obok śnieżycy). Rozmijam się też ostatnio z kalendarzem, więc jeszcze nie wiem co będę na weekend gotować. A gotować w tym roku będę po wegańsku. Znalazłam przepis na fasolową kiełbasę i nowy pasztet z czerwonej soczewicy. Generalnie nie przepadam za fasolą ale podobno jest idealna pod wegański żur i wino.

Dodatkowo gdybyśmy chodzili święcić koszyk to myślę, że w tym roku Effie wystąpiłaby z tymi swoimi przydługimi włosami jako baranek wielkanocny. Przygotowalibyśmy dla niej taki większy koszyczek, jak na wsiach co się do nich po cztery tuziny jajek wsadza. Podejrzewam tylko, że nasłuchalibyśmy się w kościele wielu uwag w stylu "Przepraszam bardzo, ale Państwa baranek opierniczył mi właśnie kiełbaskę z koszyczka".

Całe życie kłody pod nogi. 

Tymczasem w McDonaldzie podobno sezon w pełni i wszędzie widuje reklamy kontekstowe, dlatego powędrowaliśmy na wegańskiego w bułce do pierwszego wegetariańskiego i wegańskiego baru w Polsce. Jeśli kiedyś zawitacie do Wrocławia to polecam zajść do Vegi.


eat healthy

Ponieważ, teoretycznie każdy dzień jest pierwszym dniem reszty naszego życia, to rozpoczęłam w poniedziałek resztę swojego życia bardzo zdrowo. Bardzo. Zdrowo. Szklaneczką bardzo zdrowej mielonej, trawy z młodego jęczmienia, bo to zdrowe. Na żołądek, jelita i ogólnorozwojowo. Bardzo.

Tak oto rozpoczęłam tydzień - dobrowolnie pijąc zieleninę z różowej filiżanki. Wstałam też z rana, umyłam się, umalowałam, wypiłam trawę i uznałam, że założę kooperatywę spożywczą. Korzysta ktoś z takowych? Pomysł ten zrodził się przede wszystkim dlatego, że gotuje wspaniale. A gotuje wspaniale, bowiem odbiorca mego jedzenia jest na tyle głodny i serce ma tak szeroko otwarte wobec jedzenia, że jest gotów zjeść niemal wszystko co mu podam. Nieustannie się zastanawiam co mój T. ma większe - serce czy głód i dlatego uczę się gotować nim ucieknie najeść się gdzie indziej.

Gdybym mogła w pełni realizować swe szalone pomysły w kuchni to zajęłabym się głównie opanowywaniem tajników rdzennych indonezyjsko-hinduskich potraw czyli przykładowo naleśnika z bananem. Naleśniki są smaczne i proste. Banan też niczego sobie. 

Inna sprawa to jabłko. Ja rozumiem zdrowy tryb życia, naturalny błonnik itp. ale w najlepszym przypadku, kupowane jabłka w sklepie są bezsmakowe. Skoro ma być jednak kooperatywa, bez konserwantów i wytwornego glutaminianu sodu to i z jabłkami spróbowałam i śmiem twierdzić, że było to jabłko o smaku jabłka, tak jak marchewka o smaku marchewki - bez nawozów wywołujących jakąś enyloketonurię czy inne.


Normalnie nie lubię też soków jabłkowych, bo są za kwaśne dla mojego organizmu (uwielbiającego czekoladę) i bohaterstwem kulinarnym było dla mnie, gdy T. duszkiem wypijał go na czczo. I nie jest to wpis sponsorowany, jednak my beloved podświadomość ocenia, że to co ekologiczne to ekologiczne i autorem kulinarnego bestsellera są soczki tłoczone bez dodatków niemożliwych do wypowiedzenia. Inna sprawa, że takowe zdrowe życie nie jest tanie.
 
 
Czekam na pomysły innych kulinarnych tematów, bo bardzo fajnie mi się tutaj dywaguje. A póki co to tyle jeśli chodzi o rolnictwo. Idę się uczyć jakie bakterie powstają w wyniku kwaszenia i jak się tłoczy soki. Lektura dostępna u lokalnego rolnika.

ministerstwo przewodnictwa uprasza o niezostawanie w kraju

Co oznacza być Irańczykiem w Iranie? Jakie są najbardziej szczególne zawiłości irańskiej mentalności? Jaka jest rola dąsów i fochów w życiu codziennym i politycznym? Czy można tu kupić produkty organiczne? Dlaczego życie jest według Irańczyków zawstydzające i co to jest fozuli? Jak najlepiej wynająć w stolicy mieszkanie i dlaczego wiedza o zasadach poruszania się po ulicy w Teheranie jest ważniejsza od samego kursu prawa jazdy?

Wydarzenia polityczne, owszem są wzmiankowane ale mają jedynie charakter tła.
To zdecydowanie mój ulubiony autor.





no subject

O czym ja tu mogę pisać w taką pogodę? Nie wiem, jak u Was ale ktokolwiek trzyma pilota od pogody to pragnę mu powiedzieć, że poczucie humoru ma słabe.

Nie mogę przy T. oglądać żadnych bzdurnych filmów i seriali (a na nic innego ostatnio weny nie mam) bo jak słyszy te dialogi, to od razu pyta czy już do reszty zwariowałam. Z tego wszystkiego dalej oglądam "Chirurgów". Z tym serialem też jest coś nie tak. Nie wiem czy wysyła jakieś informacji podprogowe ale zaczyna się robić kosmicznie nudny, a los bohaterek sugeruje, że są lekko opóźnione. A najgorsze jest to, że jak już zaczęłam to muszę skończyć sezon! I jeszcze postać Jo. Jak zaczyna strzelać swoje miny i fochy, to mam ochotę złapać ja za włosy i trzasnąć o metalową szafkę.

Poza tym to po zimie, bardzo pasuje do Effie: ja wyglądam jak duża Czubaka, a ona - jak mała. Trzeba coś przedsięwziąć.