ikea

Idzie wiosna, okres radosnych decyzji. A jak dorzucić do tego nieco melancholijny nastrój i wypłatę to co otrzymujemy? W moim przypadku jest to wyprawa do księgarni i Ikei. Pierwsze mam już zaliczone, teraz tylko zamówienie należy odebrać. Drugie jest przede mną. Wyluzuje się jak kwiat lotosu na tafli jeziora. 

I tutaj muszę podkreślić, że Ikea jest jednym ze sklepów, które na prawdę lubię. Jasne, że rzemieślnicze wyroby lub znalezione na strychu u babci i przerobione również wpasowują się w mój gust ale jedno nie wyklucza drugiego. Zauważyliście, że w Ikei każda pierdoła ma swoją własną prywatną nazwę czyt. imię? Świeczniczek nazywa się Kvastrup albo oświetlenie dekoracyjne na balkon to Skruv lub Solvinden, a obok wiszą zdjęcia projektantów. Urocze, doprawdy. Można sobie wyobrazić jak taka Inga czy Helgasiedzi sobie w tej Szwecji, je łososia z dżemem, popija czarną, mocną kawą i siada do deski kreślarskiej na której macha sobie taki koszyczek, co to u mnie stoi w szafie. Pod wieczór siada przed kominkiem, owinięta w pled i ogląda magazyny wnętrzarskie i szuka tego swojego koszyczka na zdjęciach. Jak znajdzie to wycina i wkleja do specjalnego albumu, dodając własnoręcznie wpisaną datę. Też to widzicie, czy tylko ja mam takie wizje? 

Ikea kojarzy mi się jeszcze z jedzeniem. Mają pyszne ciasta i pojawiły się w ostatnim czasie wegańskie klopsiki. Słusznie. 

W Ikei kupuje od czasów liceum, niezbyt regularnie ale dość często. Można też powiedzieć sobie szczerze, że to dość długi okres mojego związku z tym szwedzkim przybytkiem. A tu Ci nagle wpadam na artykuł jakiegoś socjologa, że kupowanie w Ikei to konformizm. Jasne, wszyscy powinniśmy dziedziczyć piękne mahoniowe meble po dziadkach strugać je własnoręcznie lub szperać po piwnicach. 


easy

Człowiek robi pożywne śniadanie jaglane, kombinuje z obiadem żeby zielono było i pełnowartościowo. Szparagi, botwinka wszystko wegańskie, zdrowe i pyszne. A na kolacje funduje sobie niewątpliwie bardzo pożywną tabliczkę czekolady i zagryza czipsami. Boli mnie dzięki temu cały przewód pokarmowo-doktorski. A i tak nic mnie to nie nauczy, wydaje mi się, że lubię to szalone życie na krawędzi. 

A z innej strony to czytanie w ostatnim czasie prasy coraz bardziej mnie zadziwia. Trafiłam np. na pouczenia policyjne i uważam, że jest to szalenie fascynująca lektura. Czy wiedzieliście, że „Za zgodą świadka można go poddać badaniom lub oględzinom, a bez jego zgody pobrać odciski palców, wymaz ze śluzówki policzków, włosy, ślinę, próby pisma, zapach, wykonać fotografię lub nagrać głos”. Ciekawe czy jeśli człowiek mocno się nie zgadza z tymi odciskami i się wyrywa to wystarcza im takie rozmazane.

A po drodze do pracy mijam taki jeden blok i na nim wisi ogłoszenie "Lokal do wynajęcia od zaraz 16 metrów kwadratowych". Zbieram pomysły co można świadczyć na tych szesnastu metrach kwadratowych.