over

Przepadłam na dłuższą chwilę. Od paru dni się zbieram aby coś napisać, ale jest mi tak zimno, że średnio się do czegoś nadaje. Najchętniej nie wyłaziłabym spod koca. Wychodząc z domu zakładam puchate swetry a T. rozgląda się za bezrękawnikami - zimowymi! Czemu nie może się to wszystko odbywać w cywilizowany sposób i ubywać temperatury po dwa, góra trzy stopnie na dobę? Zamiast tego w ciągu jednej niedzieli z serii upałów mamy Syberię. Z balerinek, człowiek od razu się przerzuca na flanele, skarpety i kozaki. I teraz to już chyba tak do maja. 

Gdyby nie wspomnienia wakacji, to już leżałabym pijana na smutno na podłodze i najlepiej przed kominkiem.










Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Po usłyszeniu sygnału..