really

Proszę mi podpowiedzieć jakieś tricki i sposoby, bo chociaż w teorii wszystkie znam to i tak wisi nade mną Klątwa Marchewki. A mianowicie przestała mi smakować rok temu i do dzisiaj nie potrafi mi się objawić w sposób apetyczny. Piekę na różne sposoby, gotuje na parze, ścieram. Za nic w świecie nie umiem przyrządzić jej tak aby była dla mnie zjadliwa. Akceptuje tylko wersję surową w ilości jednej sztuki na dwa tygodnie. W zeszłą środę udało mi się zrobić curry z czerwonej soczewicy z powtykaną pod nią startą marchewką. Godzinę na talerzu to trzymałam, a i tak zjadłam tylko to co nie było marchewką. Dodam, że mój horror osobisty to teraz gotowana marchewka. Miękka, blada i lekko słodkawa. Niniejszym chciałabym zrezygnować ale przecież to MARCHEWKA! A kiedyś spotkałam się z książką, gdzie sądząc po okładce zdrowe i długie życie polega na zjedzeniu codziennie dużej miski ryżu w towarzystwie jednej marchewki. Właściwie...to co teraz?


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Po usłyszeniu sygnału..