there

Jak to dobrze, że za chwilę w sumie jedziemy. Nie będzie zasięgu, więc jest szansa, że T. odklei się od telefonu. Czasami można zapomnieć, jak to jest posiadać partnera z dwojgiem uszu. Ja się za to odkleję od tej jesienno-zimowej aury, która w mieście wygląda jak coraz gorszy film science fiction - reżyserowany przez kogoś nieposiadającej elementarnej wyobraźni. 

Jak nie zabieramy psów na wyjazd to zawsze mówię o tym ze ściszonym głosem, chociaż ONE i tak wiedzą! I obawiam się, że gdybym miała schody to by mnie zepchnęły z nich razem z walizkami. Przyznac jednak trzeba, że równowaga w przyrodzie zostaje zachowana, bo zostanie z dziadkami wiąże się z gastrycznym zadowoleniem, wszak nie ma zwrotu mówiący, że jest "za wcześnie na jedzenie".

Tak, że JADĘ. Siedzę w dżinsach i nie mogę doczekać się fajrantu. Trapery wzięte, książki wzięte, T. wzięty, hummus wzięty a bar się weźmie na miejscu.

Zachowywać mi się tutaj!  





1 komentarz :

Po usłyszeniu sygnału..