o barszczu i starzeniu się

Pogoda jaka jest każdy widzi, na szczęście wiosnę czuje w powietrzu i zaczęłam wynurzać się ze swojej nory. Przez ostatnie trzy miesiące zasłużyłam sobie na tytuł Naczelnej Odnogi Kanapowej. Co rusz obijały mi się o uszy opowieści o weekendowych wypadach, uprawianiu hobby i odwiedzinach towarzyskich, wypadach to teatru. A w środku tego wszystkiego JA - skamieniały trylobit. Wszechświat dąży do równowagi i ktoś ewidentnie musi być przeciwwagą dla tych wszystkich pracusiów. Padło na mnie w tym roku i dźwigałam dzielnie to posłannictwo - na leżąco.

Szukam też przepisu na wegańską wersję barszczu ukraińskiego z prawdziwym buraczanym kolorem. Do tej pory bałam się go zrobić ze względu na fasolę. Konkretniej to w ogóle nie lubię czynności związanej z moczeniem jakichkolwiek strączkowych roślin. Moje doświadczenie wskazuje na to, że nie ważne ile będę je moczyć one i tak wyjdą twarde. A kuchnia po tym zawsze wygląda jak pobojowisko. Wprawdzie był ostatnio program z Makłowiczem, który nie przerywając swoich anegdot, gotował wyżej wymienioną zupę jedną ręką - w plenerze i na rozchwianym stoliku. A fasolę wziął z puszki. Można? Można. Ale czy to nie pójście na łatwiznę? 

No i tu kolejna sprawa. Każdy ma zdanie na temat wszystkiego i wszystkich. Nie ważne czy sprawa dotyczy reformy oświaty, katastrofy lotniczej, wyborów w Stanach Zjednoczonych, wychowania dziecka czy wyboru kolejnego zwycięscy Top Chefa. Chociaż tego ostatniego też niechybnie skomentujemy. Nawet jeśli nie spróbowaliśmy tych potraw to i tak mówimy, że: on najlepiej gotował, przystawka była fenomenalna i na miarę gwiazdki Michelin, a takiej tarty to nigdy nie widzieliśmy. A to wszystko efekt gotowania żarcia w telewizji. Nie twierdzę, że specjalnie mi to przeszkadza ale wolałabym, żeby inspirowała mnie kultura a nie na przykład internet. Ten ostatni może odpalić każdy, ale nie koniecznie poczyta komentarze znawców. A przecież Ci, którzy się zupełnie nie znają mogliby wrzucać tylko zdjęcia Ryana Goslinga albo Johnnego Deppa. Nagie na przykład.


3 komentarze :

  1. E tam, na łatwiznę, to po prostu oszczędność czasu, który można spożytkować inaczej, np. jeszcze więcej leżąc ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, no ja mam fajny (własny) przepis na barszcz ukraiński:http://magiadomu.blogspot.com/2016/05/ekspresowy-barszcz-ukrainski-bez-miesa.html No ale z fasolą z puszki, ofkors, nie pamiętam kiedy gotowałam własną...
    Ja to właśnie chyba jestem Twoją przeciwwagą we wszechświecie, bo mnie ciągle gdzieś nosi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następnym razem, gdy mnie natchnie na barszcz to skorzystam z przepisu :)
      Dzięki!

      Usuń

Po usłyszeniu sygnału..