Matka Polka

Czytuje sobie od jakiegoś czasu komentarze na blogach parentingowych, albo pod matczynymi postami na różnych grupach facebookowych i dochodzę do wniosku, że strach byłby o cokolwiek zapytać, a te empatyczne i urocze mamuśki, to tak na prawdę wcielone zło. 

Moja przygoda z tym zjawiskiem zaczęła się od postu matki wegetarianki, która postanowiła zapytać inne towarzyszki doli, czy nie znają przedszkola z wegetariańskim i/lub wegańskim cateringiem. Nie wiem czemu sądziłam (zresztą tak samo, jak autorka), że uzyska rzetelną i pokrzepiającą odpowiedź. Dostała pouczenie, że jako wyrodna matka mogłaby poczytać o żywieniu dziecka a nie epatować swoimi fanaberiami w internetach. Dalej to już było tylko o zagłodzeniu i odebraniu praw rodzicielskich. Doprawdy typów tych matek jest wiele ale łączy je niedopita, zimna kawa. Te, które nie wyrabiają się z nią przed 22:00 piszą, że zazdroszczą pozostałym, bo one ostatni raz skończyły pić coś wcześniej chyba w czterdziestym czwartym. Brawurowym pomysłem byłoby zaniechać pisania w mediach społecznościowych na rzecz ciepłej kawy.

Najbardziej mi się podoba, jak pojawiają się zapytania o ulubione filmy, seriale czy książki. Wtedy matki polki od kawy po 22:00 wzdychają, że z ich dzieckiem zobaczenie jakiegokolwiek serialu jest wielce niemożliwe, ale pozostałym zazdroszczą, że mają na to czas. A hybryda na paznokciach? Od razu pojawia się druga, która z uśmiechem na twarzy i arsenałem szpilek stwierdza: no takiej to dobrze. Ja ostatnio miałam kolorowe paznokcie, jak mój jakże utalentowany, acz zajmujący i wymagający syn, malował farbami. Całe mieszkanie było przy okazji brudne ale stosujemy teraz nową amerykańską metodę Pędzluj Gdzie Popadnie. Udowodniono, że ułatwia ona dzieciom w późniejszych latach rozmowy z Paniami w dziekanacie.

Sprawa jest stosunkowo prosta, gdy pomalowane paznokcie i film ogarnia matka jednego dziecka. Wiadomo - nuda. Prawdziwa Matka doda wtedy: zastanawiam się co ja robiłam z wolnym czasem, gdy miałam tylko jedno dziecko. Przy dwójce to nie wiem jak się nazywam i gdzie ręce włożyć. Nie waż się matko jednego dziecięcia narzekać, albowiem znajdzie się zaraz taka co to powie, że masz się cieszyć, bo masz jedno. A u niej trzecie w drodze i strach pomyśleć, co to będzie. 

Kolki, bóle brzucha, sraczki, szpitale, katar - Kochana, wiem przez co przechodzisz, miałam niemal to samo ale w sumie to w wersji turbo maks, bo u nas rzygał na zielono i kichał podwójnie i to dopiero jest przygoda. Lubię też te teksty z serii: martwię o tego Twojego brzdąca. Moja w jego wieku, to znała 326 słów, a tutaj ani be, ani me. Albo: Ciesz się, że jeszcze nie mówi, bo nasza w jej wieku to tak trajkotała, że głowa od tego bolała. Nie chodzi jeszcze? Ciesz się, mój w tym wieku biegał, jak szatan i demolował wszystko na około. Twoja też da Ci jeszcze popalić. 

Matki hejterki to zło, zwłaszcza te które udając troskę, chcą przemycić swoje narzekania lub fakt, że ich dziecko jest wybitne. Nie to co Twoje.

2 komentarze :

  1. Omijaj takie miejsca szerokim łukiem:) Ja tak robię i mam się dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A niby kobiety powinny się wspierać... Ale nie Polki, o nie! Myślę, że wiele z nich jest po prostu tak mocno sfrustrowana życiem i sprowadzeniem się do roli żywej butli na mleko, że próbują sobie to odbić hejtując wszystkie inne matki. Żałosne i zwyczajnie podłe.

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..