single

Piękny wschód słońca był w sobotę, dzisiaj zresztą też. Mam porównanie, bo albo budzik T., albo pieska brzuch dzwonią na długo przed świtem, dzięki czemu zazwyczaj oglądam różanopalcą Jutrzenkę, czy tego chcę, czy nie.

Poza tym to mam od jakiegoś czasu rybika cukrowego w łazience. Ponoć nie groźne, a na pewno jakieś niemrawe, bo skoro cukrowe to po jakiego grzyba koczują w łazience? Powiedzmy sobie jednak szczerze, że w przeciwieństwie do innych paskudztw to te są całkiem miłe. Nie narzucają się, ale są bardzo towarzyskie. Zwykle o poranku wychodzi mi taki jeden na spotkanie. Zamiast uciekać, stoi i czeka. No bardzo sympatyczne. Nie hałasuje. No i któregoś razu w nocy wchodzę a tam dwa rybiki. No niby fajnie, że ma towarzystwo i z kim pogadać, ale DWA? Jeden skręca, drugi też. Idealnie w tym samym momencie. Jakby ćwiczyły ruski balet. Historia kończy się tak, że jak zamrugałam oczami i lekko się pochyliłam to rybik nadal był jeden. A mi trzeba wybaczyć, bo nie miałam soczewek.

To nie są te dwa rybiki - żeby jasność była.




1 komentarz :

  1. Ci mali towarzysze ze zdjęcia znacznie bardziej mili niż łazienkowe rybiki:-) hi hi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..