#dumnabo

Dzisiaj nie tak lekko, bo o rozstępach. Po fali zdjęć porodowych na instagramie, przyszedł czas na rozstępy. Najczęściej te pociążowe. Nie wiem, jak Wy ale dla mnie rozstępy to zmora a nie powod do bycia dumnym. Zastanawiam się czasem, czemu musimy wyglądać jak tygrys, czemu nie pomaga mycie, sport, peeling z kawy i zdrowe żarcie. Nie mówiąc o tonie mazideł. Wiem, bo sprawdzałam.

Tymczasem ostatnio w biblii frustratów (czyt. pudelek, kozaczek i inne) pojawiła się informacja o modzie na pokazywanie rozstępów z hasztagiem mamrozstepyijestemztegodumna (sic!). Rozumiem dumę, że się pomalowało lewą ręką paznokcie u prawej bez wychodzenia poza płytkę, zdało egzamin, znalazło się super pracę, poszło się na siłownię. Absolutnie rozumiem dumę z powrotu do wagi sprzed ciąży, ale matko z córką..duma z rozstępów?! Osobiście uważam, że większość heteroseksualnych facetów nawet ich nie dostrzega, a dla połowy kobiet są wspomnieniem ciąży, dojrzewania lub okresu w którym gastro nie miało sobie równych. Czekam na kolejne edycje dumy z biologii i genów np. ślady po trądziku #dumnabodojrzała albo grzybica na nogach #dumnabochodzenabasen.


Powodem do dumy niech będzie wychowanie dziecka na dobrego, tolerancyjnego i szczęśliwego człowieka. Za to można chwalić matki, nie za rozstępy i poród. Taka moja skromna opinia.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Po usłyszeniu sygnału..