easy like sunday morning

Ostatnio natknęłam się w TV na "Znaki" - film o UFO z czasów, kiedy Mel Gibson jeszcze kompletnie nie zwariował. I tak, uważam, że to całkiem fajny film o UFO POMIMO tego, że UFO bojące się wody lądują na planecie, której powierzchnia to ponad 70 procent woda. A do tego paradują z gołym tyłkiem, zamiast przyodziać się czymś, po czym ta mordercza woda by spłynęła - bo to po prostu nie ma znaczenia i co innego jest ważne. Reasumując, to dobrze, jeśli na Ziemie przylatuje krwiożercze UFO, wyjątkowo głupsze od nas. 

A poza tym to na działkach i poza miastem nic szczególnego się nie dzieje. T. ma nowe hobby i próbuje skończyć książkę ale jakoś tak chaotycznie mu idzie. 






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Po usłyszeniu sygnału..