baby

Czy ja już mówiłam, że nie znoszę tych wszystkich złotych rad sianych wokół ciężarnych i młodych mam? A na okoliczność „zobaczysz, jak będziesz miała dziecko to wszystko się zmieni” dostaje gęsiej skórki. Czy naprawdę wraz z zajściem w ciąże, kobiety przechodzą transformację i stają się matką-mamałygą, która z mety zaczyna zawodzić ciuciu, ciuciu, lulu, lulu? Chociaż od niemal dziewięciu miesięcy przechodzę wycieczkę w głąb swojego DNA, żeby za chwilę nowe DNA zamieszkało w moim mieszkaniu to badania terenowe wykazują, że można zachować zdrowy rozsądek. POWAŻNIE. Pomimo tych wszystkich nowych rzeczy i tematów, które mają na celu zmodyfikować rozumnego człowieka płci żeńskiej – kaftaniki, śpioszki, łóżeczko, pieluszki, smoczki, koszulki, krzesełka, śliniaczki. Terra incognita, doprawdy. A mi się po prostu marzy, przeczytać Trupią farmę Billa Bassa. Tak zwyczajnie. I nie odpowiadać na pytania czy zamierzam rodzic naturalnie, karmić cycem i czy me dziecko będzie również na diecie bezmięsnej. I TAK, mój Gumiś nie będzie jeść mięsa, będzie wychowywać się z dwoma psami, nie będę kazać nikomu zakładać maseczki, żeby się z nim zobaczył, zamierzam wychodzić z nim z domu wszędzie gdzie się da, a czapeczkę ubiorę, jak będzie chłodno. I NIE, nie uważam, że muszę posiadać wszystkie rodzicielskie gadżety, nie jestem fanką smoczków, nie musi mieć dużo zabawek zwłaszcza tych plastikowych i nie będę porównywać kto pierwszy usiadł i zaczął raczkować – mój Gumiś czy Gumiś sąsiada. 

Tak, czekamy. Wszyscy.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Po usłyszeniu sygnału..