friday

Śniło mi się, że jednak miałam córkę. Skubana od urodzenia głównie mówiła "NIE". Później, że kupiłam ser - OCZYWIŚCIE niewegański i zdziwiona byłam jego składem, który postanowiłam przetłumaczyć T. po niemiecku. Na koniec sąsiad zaprowadził mnie na pole kapusty i kazał tupać nogą - dopóki nie pojawiła się armia myszy z serowymi dzidami, chcące bronić swego terenu. Ciekawa jestem co na to Freud by powiedział, bo ja osobiście doszłam ostatnio do wniosku, że kobiety w ostatnim stadium ciąży zamieniają się mózgiem z kilogramem gwoździ. I nie ma co się tutaj obrażać - wiem po sobie. Takie życie. Chowam brudne kubki do lodówki, zapominam podstawowe słowa, przez co artykułowanie potrzeb przychodzi z ogromnym trudem. Co rusz się o coś uderzam i tracę rachubę gdzie i po co chciałam iść. Najlepiej gdybym jak ameba hodowała swój odwłok na kanapie, aż do rozwiązania, licząc, że po urodzeniu coś mi się tam odblokuje. 

Dzisiaj z rana chyba cztery razy uderzyłam się o naszą jakże piękną, nową lampę z IKEA, którą nie tak łatwo było skręcić i przez tydzień wisiała przymocowana odwrotnie. Przypomniałam sobie (sic!) wypowiedź jednej z Kulczykowych (nie rozróżniam ich), że zanim poznała Jana to miała ciężkie życie i cierpiała na ubóstwo, bo w domu miała meble z IKEA. No the horror, the horror!! Mam nadzieję, że tej Pani już nic podobnie potwornego nie grozi i otaczają ją same Ludwiki czternaste i kilka siedemnastych.


2 komentarze :

  1. Ciąża? :-)
    A jak ogólne samopoczucie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciąża już taka jest, że lubi płatać figle ;) Odblokuje się jakiś czas po narodzinach, jak opadną emocje :)
    Toż to niegodne jest mieć przedmioty z IKEA.

    OdpowiedzUsuń

Po usłyszeniu sygnału..