w dolinie muminków

Syndrom męczennicy dostępny dla każdej kobiety. Co najmniej jakby nam go na starcie wdrukowywali. A walczę z tym codziennie i nie zawsze wygrywam. Zmęczone, głodne po pracy ale jeśli wiemy, że skończyły się czyste gacie to i tak MY je prać będziemy. Jak nie my to kto? 

A komu to potrzebne? Nikt nie da na msze w naszej intencji, więc chyba warto zakończyć w końcu ten traktat pt. jestem samicą domową. 


Wyspa wyłaniała się z morza dzika i kusząca, uwieńczona spienionymi falami, w koronie zielonych drzew - jak gdyby w świątecznym stroju.- Ląd na godzinie drugiej przed nami! - krzyknął Muminek.Wszyscy wychylili się przez burtę, Żeby popatrzeć. - Tam jest piaszczysty brzeg! - zawołała Panna Migotka ucieszona. - I pięknych osiem skał! - dodał Tatuś Muminka sterując zręcznie między skałami, by dobić do brzegu. Łódź miękko wsunęła się na piasek. Muminek chwycił cztery liny i wyskoczył na ląd. Wkrótce na brzegu wyspy aż kipiało od gorączkowej pracy. Mama Muminka naznosiła kamieni i nazbierała chrustu, by odgrzać naleśniki. Potem rozłożyła na piasku obrus, który na każdym rogu przycisnęła kamieniem, żeby go wiatr nie zdmuchnął. Poustawiała rzędem filiżanki i włożyła maselniczkę do dołka, który wykopała w mokrym piasku w cieniu dużego kamienia. W końcu postawiła bukiet lilii wodnych na środku nakrytego stołu.- Czy możemy ci w czymś pomóc? - spytał Muminek, gdy wszystko już było gotowe.- Zbadajcie wyspę - powiedziała Mama Muminka (która wiedziała, że jest to coś, czego bardzo pragną).- To ważna rzecz wiedzieć, gdzieśmy wylądowali. Może tu jest niebezpiecznie, prawda? Ale wróćcie do godziny szóstej.* 

* Ładnie się ta kobiecina zakręciła z tą torebusią na łokciu. Naznosiła, nazbierała i jeszcze sobie obrusik przytrzasnęła kamieniami i przyozdobiła kwiatkami. Aż, by się chciało dać jej kuksańca, że taka urobiona po pachy idiotka, niewyemancypowana. Epicki ten nowy program lektur. Doprawdy. 


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Po usłyszeniu sygnału..